Moje serce leży zdecydowanie po lewej stronie - to żadna nowość. W Polsce nie ma partii jednoznacznie lewicowej - to również. Ja stawać przed urną mogę naprawdę od niedawna i zawsze przeżywam to samo: czy tym razem skusić się i zagłosować na SLD?

REKLAMA
Sojusz jest lewicowy tylko z nazwy - to truizm, który potwierdzą wszyscy politycy poza politykami SLD. Ci będą zapewniać o tym, że "serce mają po lewej stronie", choć jakoś nigdy nie udało im się wprowadzić swojego programu, dalej realizując neoliberalne założenia z początków III RP.
Co mnie w nich uwodzi? Z pewnością cięty dowcip Leszka Millera, wspomnienie tańców z Ryszardem Kaliszem w Utopii, Małgorzata Piekarska i jej zdroworozsądkowe podejście do kolegów, Joanna Senyszyn z jej zabawą w bycie agresywną skandalistką mimo, że jest bardzo ciepłą kobietą, Wojciech Olejniczak i jego chłopięcy wigor, a nawet Grzegorz Napieralski ze swoimi ciężkimi przemowami bez większego polotu.
Gdyby wybory parlamentarne traktować jako wybór najsympatyczniejszych przedstawicieli, z którymi to i wódki można się napić, i pogadać o Dodzie, to nie miałbym wątpliwości. Myślę, że członkowie SLD są najbardziej pogodnym towarzystwem z szarego i spiętego towarzystwa Wiejskiej. A uśmiech na twarzy Leszka Millera naprawdę sprawia, że na chwilę zapominam o jego konserwatywnych poglądach.