Fragment okładki Placebo "EP"

Legendarny, namaszczony przez samego Davida Bowie'ego zespół nie robi kroku do przodu, ale nie robi też do tyłu. Starzy fani nie zawiodą się, ale mogą znudzić tą samą melodią od lat.

REKLAMA
Brian Molko zawsze był bardzo ważną postacią w moim życiu. Trochę wychowywałem się na jego piosenkach, dorastałem przy filmie "Velvet Goldmine", a wywiady z nim były dla mnie niczym słowo Boże.
Singiel "B3" promujący nową epkę nazwaną po prostu "EP" nie zaskakuje. Placebo już jakiś czas temu wypracowali przepis na sukces, robiąc furorę wśród melancholijnej, introwertycznej młodzieży. Lata mijają, chłopcy pozakładali rodziny, lecz teksty, teledyski i gitary pozostały te same.
Trudno mi powiedzieć czy to dobrze, czy źle. Placebo jakie jest każdy widzi. Ja mam do chłopaków sentyment, a "B3" dodaję do jesiennej playlisty.
PS. Swoją drogą ciekawe, że doświadczeni, popularni muzycy zdecydowali się wydać epkę, czyli format płyty zawierający dosłownie kilka utworów (w przypadku brytyjskiej grupy pięć) używany zwykle przez młode, dopiero aspirujące zespoły. Czyżby duch przekory pozostał mimo czterdziestek na karku?