
"Tych lat nie odda nikt!" - jak śpiewała pewna pani. Noce zamieniające się w ranki, wychodzenie o świcie, mrużenie oczu i muzyka, której nie dało się zapomnieć. Ten kawałek przypomina wszystko co było najlepszego w klubowej dekadzie początku tego wieku.
REKLAMA
Jeśli ktoś chodził do Utopii, Barbie Baru (kiedy to było!) czy Tomba Tomba to z pewnością wie o czym piszę. Podrygiwanie nogą w rytm transowych przebojów było kiedyś tradycją każdego weekendu. Kicz piątki i house w soboty był wkalkulowany w nasze świadomości.
Inaya Day przypomina nam o tych pięknych czasach. Jest mocny wokal, skoczny bit i bridge w trzeciej minucie. Miło powspominać w niedzielny wieczór.