Nie był to mój pierwszy pobyt w Trento. Oczywiście mam też nadzieję, że nie ostatni. Kiedyś już odwiedziłam to urokliwe miasteczko, ale bardziej „po drodze”, kiedy jechaliśmy sobie Strada del Vino, degustując wina, które w Południowym Tyrolu i Trentino - jak dla mnie bez wyjątku - smakują wyśmienicie.

REKLAMA
Wtedy pamiętam tylko, że trafiliśmy na cudowny, kolorowy i pełen życia festiwal o nazwie Feste Vigiliane. Święto patrona San Viglio w tym roku organizowane jest od 21 do 26 czerwca. Festiwal przywołuje tradycje średniowieczne, które ożywają przede wszystkim w kostiumach, bo „na moje oko” Feste Vigiliane to przede wszystkim święto przebierańców.
Wróćmy jednak do mojego ostatniego pobytu, kiedy po prostu pojechałam na kilka dni do Trento (właściwie po polsku do Trydentu). Na dzień dobry miasto wcale nie okazało się przyjazne i doskonale mi pokazało, jak bardzo się nie znamy. System ulic jednokierunkowych w okolicach starego zabytkowego miasta zdecydowanie utrudniał mi dotarcie do mojego hotelu przy Piazza Duomo; kręciłam, zawracałam, cofałam, aż w końcu zrezygnowana porzuciłam samochód przy Zamku Buonconsiglio, bo wiedziałam, że to miejsce zapamiętam, i dalej poszłam pieszo.
logo

Trento (pozostane przy „mojej” nazwie) to alpejskie miasteczko, w którym najlepiej zrobić sobie wycieczkę, zaczynając właśnie od miejsca, w którym pozostawiłam auto. Zachęcona nadmiarem wolnego czasu, wybrałam się na zwiedzanie wnętrza tego zamku, w którym przez stulecia mieściła się siedziba biskupów trydenckich. Są tam bardzo ciekawe, przedstawiające życie ludzi w kolejnych miesiącach roku, malowidła na ścianach, a także ładne widoki na miasteczko.
logo

Z pałacu wąskimi, brukowanymi uliczkami warto wyruszyć w stronę Starego Miasta i dalej na Piazza Duomo. Jak podczas każdej podróży bardzo szybko się zadomowiłam i znalazłam swoje ulubione miejsca: oczarowała mnie świetna restauracja Antico Pozzo, w której jest doskonała kuchnia, zasobna piwniczka z winami, a niedaleko wejścia – zabytkowa studnia, ale to plan idealny na kolację, na którą wybieramy się zaraz po apperitivo. W ciągu dnia zachwycały mnie nieustannie Casa Balduini i Casa Cazuffi, dwa średniowieczne domy ozdobione kolorowymi malowidłami na fasadzie, stojące przy Piazza Duomo.
logo

Freski wykonane w drugiej połowie XV wieku znalazły swych naśladowców na innych budynkach, które znajdują się w mieście. Sceny przedstawiają namalowane w stylu renesansowym postaci z mitologii greckiej i rzymskiej oraz typowe tematy średniowiecznego moralizmu: obok postaci bogini Fortuny i Damoklesa, widnieją symbole Czasu, który wszystko niszczy i zmienia, Doświadczenia - nauczyciela życia, Bogactwa, Biedy, a także bardzo interesujące Schody cnót.
logo

logo

Jeśli chodzi o architekturę, to Trento przeżywało swoją świetność w XVI wieku, kiedy w mieście, które charakteryzowała gotycka architektura, pojawiały się kolejne renesansowe budynki.
Poza budynkami i ich architekturą, no i oczywiście jedzeniem i winem, jest jeszcze jedna rzecz, która mnie urzekła. To projekt le Gallerie Piedicastello. W dawnych dwóch tunelach (ponad 290 metrów długości), w których wcześniej biegła autostrada, powstało muzeum historii.
logo

Muzeum to jednak nazwa, która zdaje się narzucać pewne ramy, więc w tym przypadku warto chyba mówić o przestrzeni, która jest dedykowana sprawom lokalnym i źródłom autonomii regionu. Są tam dwa równoległe tunele – czarny i biały. W czarnym za pomocą instalacji opowiedziane zostały historię pełne emocji, które zabierają nas na wycieczkę w głąb historii. W białym jest miejsce na wystawy tymczasowe, spotkania i kongresy. Idealne na jakiś fajny event, który sama bym chętnie zorganizowała!
A poważnie, to doskonały przykład na wykorzystanie innowacyjnej formy sztuki w przestrzeni, która stała się bezużyteczna.