
To był uścisk dłoni. Krótki, dynamiczny, ale bardzo przyjazny. Dopiero kiedy podniosłam wzrok i nasze oczy się spotkały zobaczyłam smutek, przerywany iskierkami nadziei. Na ustach malował się jednak uśmiech. Kiedyś wrócę, abyśmy się lepiej poznały. Teraz chciałam się tylko przedstawić.
Ściana płaczu. Jedni padają na kolana, inni wciskają kartki papieru z prośbami w szczeliny na ścianie. Oddzieleni od siebie w modlitwie: kobiety po prawej stronie, mężczyźni po lewej. Smutne. Piękne. Symboliczne.
