www.intopassion.com

"Driving home for Christmas". Ostatnia podróż tego roku to dla mnie podróż do rodzinnego domu. Święta w najwspanialszej odsłonie, choć nie jestem największym fanem. Ile razy kusiło mnie Boże Narodzenie w tropikach - ale wiem, że czasu z rodziną w naszym domu nie zamienię na żadne inne miejsce.

REKLAMA
Czasem ogarniała mnie radość świątecznej komercji (!), ale nie tym razem. Po powrocie z Azji w zeszłym tygodniu postanowiłam wejść w świąteczny nastrój i piekłam pierwsze świąteczne ciasteczka. Po dwóch próbach powstała cała drużyna: bałwanek, aniołek... Powiedzmy sobie szczerze - muszę jeszcze poćwiczyć, ale radość była wielka.
Kolejki, korki. Kierowcy, którzy mam wrażenie, że nie wiedzą w którą stronę się udać. Część z nich pierwszy raz od miesięcy wyciągnęła samochód z garażu. Wyprawy całych rodzin do galerii handlowych - wszyscy kupują wszystko, sklepy zamieniają się w przedszkola. Prezenty, życzenia i miłe słowa niekoniecznie skierowane do tych, których lubimy. Formułki typu 'zdrowia, szczęścia w Nowym Roku, radosnych świąt' powtarzane tyle razy, że czasem się na nie nabieram. Nerwy, bieg... byle do... i po świętach. Ale nie zawsze.
W tej gonitwie są jednak te wyjątkowe chwile, niezwykłe spotkania, cudowne przeżycia.
Moment, kiedy wchodzę do udekorowanego na święta domu, zapach kominka i ciasta z piekarnika, śledzie z prawdziwkami i łosoś w galarecie, dźwięk świątecznych piosenek. Rozmowy przy stole - wspólnie, z rodzicami, braćmi. Bezpieczeństwo. Spokój. Piękno.
Święta. Życzę wszystkim wielu cudownych, szczęśliwych chwil.
A oto dekoracje mojej mamy!
logo
www.intopassion.com
logo
www.intopassion.com
logo
www.intopassion.com
logo
www.intopassion.com
logo
www.intopassion.com
logo
www.intopassion.com
logo
www.intopassion.com
logo
www.intopassion.com
logo
www.intopassion.com