Michał Grochowiak jak fan, a może raczej sceptyk wizualny, wyrusza amerykańskim drogami ku nieznanej przygodzie. W czasie ekspedycji konfrontuje swoją kulturową wiedzę z tym, co spotyka. Doklejony do szyby iPhone bez wytchnienia fotografuje motyw drogi, taki sam jaki Robert Frank czy Dorothe Lange zauważali i przetwarzali w ikony hipnotyzującej wolności. Fotografie z telefonu obnażają wyjątkowość tego przedstawienia, wszechobecna dostępność banalizuje dokonania klasyków.

REKLAMA
Fotograf zatrzymuje się na stacjach benzynowych, często zamkniętych, podupadłych. Fotografuje lunch, frytki z hamburgerem i w przeciwieństwie do Stephena Shore'a nie widzi w tej sytuacji reprezentacji historycznego przedstawienia losów Ameryki. Dla Grochowiaka to po prostu lunch, nieciekawy, obowiązkowy w podróży.
Grochowiak w Water&Gas decydując się na realizację zaangażowaną w amerykańską ikonografię nie gubi wartości wizualnych własnych fotografii. W rezultacie mamy do czynienia z wciągającymi obrazami.
Wystawa w Galerii Starter to czterdzieści kilka fotografii, każda z nich konfrontuje się z wypracowanym przez fotografię amerykańską obrazem krajobrazu społecznego, ekonomicznego czy po prostu z amerykańskim mitem drogi. W nawiązaniu do typologii Becherów czy typowych przydomowych ogródków Williama Egglestona, jak i atmosfery tanich pokoi hotelowych w klimacie Aleca Sotha wyłania się refleksja o dostępności tych obrazów, naturalnej obecności i łatwości sięgania po nie.
Rozmowa z Michałem Grochowiakiem niebawem.
"Water&Gas" Galeria Starter, wystawa czynna do 02.03.2012