W momencie kiedy zdesaturowane magazyny wytykają naduczynność photoshopa w obrębie własnej działalności wydaje się, że ten temat dotyczy tylko tego miejsca. Chyba jednak tak nie jest. Dokumentacja obiektów, wystaw artystycznych sprawia wrażenie, że elektroniczne narzędzie do usuwania z obrazu zbędnych elementów jest w podobnym natężeniu wykorzystywane jak we wskazanych pismach. Przyglądam się Wazonom Roberta Maciejuka. Surowe fotografie, przypominające zdjęcia rzeźb z początku XX wieku. Pełne życia i autentyczności, duża przyjemność.
REKLAMA
