Pozwólcie, że w tym tekście Tadeusza Rydzyka będę tytułował „księdzem”. Nie „ojcem”, jak się utarło, bo Ojca mamy jednego w niebie i drugiego, złączonego więzami krwi, na ziemi. Owszem, robię wyjątki, np. dla Ojca Pio, ale wiąże się to z głębokim szacunkiem dla kapucyna. Ks. Rydzyka również darzę estymą, lecz tylko i wyłącznie tą powszednią, którą mam dla każdego człowieka.

REKLAMA
Redemptoryści dostali już łącznie ok. 190 milionów złotych z publicznych pieniędzy, które przyznał im rząd PiS. Ostatnio gruchnęła wiadomość o rekordowej, pojedynczej dotacji 5 milionów dla fundacji Lux Veritatis z przeznaczeniem na park Pamięci Narodowej. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że dzięki tym „zapomogom” decydenci mogą liczyć na elektorat złożony z sympatyków ks. Rydzyka, bo do głosowania jednokrotnego wyboru – ostatnio mniej chętnie – namawia ich sam lider. Nie jestem tym zdziwiony, ponieważ od zarania demokracji politycy są niewolnikami decyzji ludu (czasami role się odwracają), więc tam, gdzie dostrzegą większe mrowisko, pędzą z wywieszonym jęzorem. Zaskakuje mnie natomiast Episkopat, który wprawdzie nie jest Generałem Zgromadzenia czy prowincjałem, nie stanowi nadrzędnego organu w strukturze redemptorystów, lecz posiada mocny głos w kraju i może nim wpłynąć na Watykan, a tego nie robi. Dlaczego?
Moim zdaniem jest kilka powodów. Po pierwsze, boi się schizmy w polskiej odnodze Kościoła. Toruński duchowny ma wielu popleczników, którzy poszliby za nim w ogień, nawet za cenę braku jedności ze wspólnotą. Po drugie, ks. Rydzyk wprawdzie czasem politykuje i sieje nienawiść przez podział („Widzimy jaka jest inwazja lewactwa, LGBT, jak to nazywają” – mówił ostatnio w Radiu Maryja), ale równolegle robi dużo dobrego, ot choćby tworzy oraz utrzymuje wielką wspólnotę modlitewną, wypraszającą łaski dla kraju i świata, promuje kult maryjny. Po trzecie, misję RM wspierał autorytet Jan Paweł II. Po czwarte, delegacja polskich biskupów interweniowała już kilkanaście lat temu w Stolicy Piotrowej, lecz ta problem polski zostawiła do rozwiązania Episkopatowi, więc dziś strach się odezwać.
Jednak czasy się zmieniły. Ludzie nie tylko w Polsce, ale również na świecie przesyceni są politycznym populizmem, dzieleniem społeczeństw, nacjonalizmem, ksenofobią, które poszerzają znane dotychczas spektrum nienawiści. Ciemna strona ks. Rydzyka i podległych mu rozgłośni oraz wiernych odbiorców ma dzisiaj dużo większą siłę rażenia niż dekadę temu. Zmienił się też papież wraz z wieloma urzędnikami Stolicy Apostolskiej, którym przyświecają inne priorytety. Wątpię, żeby Franciszek nie porozmawiał poważnie z Generałem Zgromadzenia Redemptorystów, który notabene także nie interweniuje, gdyby członkowie polskiego Episkopatu nakreśliliby mu problem z duchownym.
Jestem daleki od uderzania w sympatyków Radia Maryja, Telewizji Trwam i innych przedsięwzięć realizowanych w ramach kultu religijnego. Uważam jedynie, że powinno się odsunąć stamtąd człowieka, który szkodzi społeczeństwu i Kościołowi, oraz tych, co wtórują mu w kształtowaniu takiej, a nie innej linii programowej. Niech ta działalność niesie misję promowania wiary, modlitwy, właściwych postaw, ale nie babrze się polityką i pogardą dla drugiego człowieka. Wtedy plew odczepi się od ziarna albo – czego jako chrześcijanin bardzo bym chciał – stanie się ziarnem. Nikt wówczas nie zawnioskuje o wielomilionową dotację, bo nie będzie woli jej przyznania, co chyba stanowiłoby najlepszą wizytówkę dla tej organizacji oraz całej wspólnoty.