Wielki Post i Wielkanoc zawsze były dla mnie najbardziej wyjątkowym czasem w roku. Większość ludzi bardziej celebruje Boże Narodzenie, nie ma się czemu dziwić, to święto więzi międzyludzkich, więc odczuwają je również niewierzący. Pierwsze dotyczy Krzyża i Zmartwychwstania, dlatego ma wymiar stricte duchowy i mistyczny. Trafiło się, że podczas ich trwania w świat uderzył koronawirus. Gdzie szukać pocieszenia?

REKLAMA
Dzisiaj mamy tzw. czarną niedzielę, w czasie której zasłania się wizerunek Jezusa, także wiszącego na krzyżu. O. Wacław Oszajca SJ: "Zasłanianie krzyży ma na celu odwrócenie naszych oczu od niewątpliwie strasznych cierpień fizycznych i zwrócenie uwagi w inną stronę. Te fioletowe przesłony nie pozwalają nam zatrzymywać się na powierzchni, choćby najbardziej zajmującej, ale każą sięgnąć w głąb, pod powierzchnię cierpienia". Odsłonięcie nastąpi dopiero w Wielki Piątek. To zawsze były dla mnie, jako wierzącego, najcięższe dwa tygodnie, bo nigdy nie umiałem się wtedy modlić. Chodziłem do kościoła, przyjmowałem sakramenty, rozmawiałem z Bogiem w domu, ale jakby w próżni, jakby Chrystus się gdzie ukrywał, a w zamian zostawił mi kawałek ciemnej nocy.
Teraz ma to szczególne znaczenie, bo oprócz tego, że go nie słyszę, nie mogę nawet pójść do kościoła, przyjąć Jego Ciała. Stąd rozumiem tych, którzy na swoich wallach facebookowych piszą, że to dla nich straszne. Dla mnie, letniego wierzącego, jest trudne do przeżycia, a co dopiero dla Was.
Jestem już jednak mimo wieku za stary, zbyt długo żyję w zgodzie z Jezusem, żeby nabrać się na tą grę w chowanego. Zawsze ukrywał się przede mną w tym czasie w wymiarze duchowym, a w dniu Zmartwychwstania zalewał mnie taką miłością, że latałem ponad ziemią do końca wiosny. W ostatnich latach więc się nie bałem, że nie wróci. Obecnie przeżywamy to samo, lecz w wymiarze fizycznym, materialnym. Wydaje się, że Go nie ma, że Zło szaleje, ale ja już wiem, że On za chwilę znowu się pojawi. Pod postacią człowieka, biologii, procenta, trendu. Niezauważalny, bliski, towarzyszący, nieuchwytny, ale zauważalny. Będzie i pomoże.
Papież Franciszek powiedział przed kilkoma dniami na placu św. Piotra, że to, co teraz się dzieje, jest sądem. Jednak nie bożym, ale ludzkim. Sami zgotowaliśmy sobie ten los, nie dbając o naszą planetę, używając jej, pędząc bez zatrzymania. To człowiek wyniósł na targ nielegalnie pozyskanego łuskowca, który prawdopodobnie był pośrednikiem przeniesienia choroby z nietoperza na nas. Dzisiejsza sytuacja jest katastrofalnym skutkiem grzechu. Bóg to widzi i stoi obok tego samego człowieka, żeby być z nim oraz pomóc mu wyjść z opresji. Zaistniała sprawiedliwość, ale ostateczne słowo ma zawsze miłosierdzie.
Świadczy o tym jedno z dzisiejszych czytań: Tak mówi Pan Bóg: "Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój. Udzielę wam mego ducha, byście ożyli, i powiodę was do kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam" – mówi Pan Bóg (Ez 37, 12-14). Ten fragment jest metaforyczny i łączy się z późniejszą perykopą z Ewangelii o wskrzeszeniu Łazarza, kiedy Jezus widząc płaczących Żydów "wzruszył się w duchu, rozrzewnił" (patrz J 11, 1-45). Bóg mówi dziś do tych, płacze z tymi, którzy rzeczywiście ucierpieli, którym zmarł bliski, którzy stracili zdrowie. Chce pokrzepić ich ducha. Ale też chce wspomóc tych, którzy się boją, zamknięci w domach niczym grobach, nie wiedząc kiedy to wszystko się skończy i jak będzie wyglądała później rzeczywistość. Bóg mówi: wszystko będzie dobrze. Krzyż nie kończy się krzyżem, ale zmartwychwstaniem i odnowionym światem.
Dlaczego w to wierzę? Bo nigdy w moim życiu jak dziś w czasie Wielkiego Postu nie są bardziej aktualne słowa Jezusa, który przebywał na pustyni: "Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych" (Mt 4,4). A jeśli oprócz niedzielnych czytań, śpiewam psalm ze słowami: "Z głębokości wołam do Ciebie, Panie, Panie, wysłuchaj głosu mego. Nachyl swe ucho na głos mojego błagania. Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie, Panie, któż się ostoi? Ale Ty udzielasz przebaczenia, aby Ci służono z bojaźnią. Pokładam nadzieję w Panu, dusza moja pokłada nadzieję w Jego słowie, dusza moja oczekuje Pana" (Ps 130), to znaczy, że mam szczęście oczekiwać zwycięstwa. I Wy też.