Gorąca dyskusja na temat kreatywności młodzieży - a dokładniej jej braku - wzburzyła wiele osób. Prezes PZU wini uczelnie, uczelnie szkoły średnie.. A kto jest winien tak na prawdę?
REKLAMA
"Ksiądz wini Pana, Pan Księdza, a nam biednym zewsząd nędza..." Właśnie - społeczeństwo i gospodarka jest systemem naczyń połączonych..
Winni są wszyscy po kolei - szkoły, uczelnie, władze, dziennikarze, firmy i rodziny...
Media, władze, firmy i rodziny też? Tak, też. Ale po kolei..
To, że szkoły, wtłaczając młodzież w ramy encyklopedycznego wkuwania mordują kreatywność jest chyba oczywiste dla wszystkich - włącznie ze znaczną częścią nauczycieli..
Uczelnie rzadko uczą czegokolwiek poza teorią i narzędziami badań naukowych - bo o narzędziach ulepszania praktyki to większość przezacnych profesorów co najwyżej słyszała...
Władze tak komplikują kolejne przepisy, że przedsiębiorca zamiast rozwijać swój biznes musi myśleć o tym jak nie wpaść na kolejną "rafę" wyprodukowaną przez urzędu..,
Dziennikarze wolą zajmować się pyskówkami, zamiast "wziąć na warsztat" źródła problemów, niesprawności tu i tam, zamiast być organizatorami sensownych dyskusji.. Fakt, że oni też muszą przyciągać czytelników, bo i my, jako czytelnicy wolimy krwawe sensacje od żmudnych analiz..
Winne są firmy, gdy ich managerowie wybierają "drogi na skróty", a pracowników traktują per "wy mi tu Malinowski się nie wymądrzajcie", gdy szefowie nagrody i awanse dają kumplom, a nie tym, którzy rzeczywiście coś mogliby zmienić..
Winne są też rodziny, załatwiające młodemu człowiekowi ciepłą posadkę u burmistrza czy w ministerstwie... Nie zdając sobie sprawy, że tak robią dziecku krzywdę, bo mówią mu w ten sposób "nie jesteś w stanie zdobyć uczciwie pracy", i skazują je na wiekuiste pozoranctwo..
A przecież możemy inaczej.. Możemy. Nawet jeszcze w przedszkolu dzieci mogą sadzić kwiatki i malować rękami - nawet, jeśli się przy tym pobrudzą... W szkole, zamiast bez sensu wkuwać własności krzywych stożkowych uczniowie mogliby rozwiązywać zagadki matematyczne i uczyć się jak abstrakcyjna dla nich funkcja "y = ax + b" może uratować przyszły biznes przed bankructwem.. Studenci, zamiast płodzić bezużyteczne prace metodą "cut&paste" mogliby pracować - pod kierunkiem uczonego-eksperta nad rzeczywistymi problemami.. To by dobrze zrobiło również wielu pracownikom nauki, którzy z praktyką swych dziedzin mają często kontakt jedynie za pośrednictwem innych publikacji i ankiet administrowanych zza biurka...
Najwięcej dla odblokowania potencjału twórczego mają chyba jednak nasi prawodawcy i dysponenci budżetu.. To oni, zamiast toczyć niekończące się bezpłodne pyskówki powinni wziąć się za uporządkowanie i uproszczenie prawa. Bo to mnogość - często wzajemnie sprzecznych przepisów - powoduje, że na bzdurne biurokratyczne korowody przedsiębiorca i menadżer musi tracić mnóstwo czasu, nie mogąc poświęcić go rozwijaniu swojej firmy. To sternicy naszej ławy państwowej muszą się wreszcie zastanowić nad mechanizmami, które by wymusiły na uczelniach dostosowanie się do potrzeb społeczeństwa, miast produkować kolejne żądania większych dotacji..
Szefowie przedsiębiorstw i menadżerowie potrzebują z większą uwagą spojrzeć na pojawiające się szanse, potrzeby klienta i na pomysły pracowników.. A pracownicy uświadomić sobie, że to od ich pomysłowość - w istotnej części - zależy przetrwanie ich firm..
Jest wielu rozgoryczonych, pozbawionych twórczej energii pracowników, zrutyniałych nauczycieli i menadżerów, przedsiębiorców, którym w gorączce ratowania firmy nie starcza sił, by spojrzeć dalej..
Ale przecież mamy też pomysłowych pracowników, dobrych nauczycieli, wybitnych naukowców i menadżerów. Mamy przedsiębiorców odnoszących sukcesy i tworzących materialne podstawy dobrobytu społeczeństwa.. Chciałbym też uwierzyć, że mamy też polityków, którzy gotowi są myśleć o następnych pokoleniach, nie tylko o następnych wyborach.. Ale i wyborcy powinni czasem pomyśleć nie tylko o tym, czy proponowane zmiany są dla nich korzystne, ale i o tym czy są one - potrzebne społecznie.. (Może właśnie na tym polega patriotyzm czasów pokoju? W dniu 3 maja taki wtręt chyba nie jest nie na miejscu...)
Wszyscy - uczniowie, nauczyciele, pracownicy i szefowie, politycy i wyborcy możemy być bardziej kreatywni.
Ale ciężar odpowiedzialności spoczywa na tych, którym tę odpowiedzialność powierzono; bo to oni kreują reguły gry - w szkole, na uczelniach, w firmach i państwie.
Ale nie muszą oni robić tego sami, sami odkrywać Amerykę kreatywności. Są metody wyzwalania potencjału twórczego, i ludzie, którzy się tym zajmują. Może warto sięgnąć po jedno i drugie..
Najwięcej dla odblokowania potencjału twórczego mają chyba jednak nasi prawodawcy i dysponenci budżetu.. To oni, zamiast toczyć niekończące się bezpłodne pyskówki powinni wziąć się za uporządkowanie i uproszczenie prawa. Bo to mnogość - często wzajemnie sprzecznych przepisów - powoduje, że na bzdurne biurokratyczne korowody przedsiębiorca i menadżer musi tracić mnóstwo czasu, nie mogąc poświęcić go rozwijaniu swojej firmy.
