Czy słyszałeś, że "50% nowych firm bankrutuje w pierwszym roku?" Dziś właśnie, (6/6/2012) adwokat wypowiadający się dla internetowego wydania jednej z najpopularniejszych gazet mówi: "uważa się, że cztery na pięć restauracji nie przetrwa pierwszego roku". Co mniej zabawne, ten sam mit - a potem jego zaciętą obronę usłyszałem z ust wiceprezesa polskiego oddziału jednej z największych światowych korporacji..

REKLAMA
1Tymczasem najbardziej kompleksowe badania amerykańskie przeprowadzone na populacji siedemnastu milionów firm pokazują istotnie inne liczby:
* 66% przetrwa dwa lata lub więcej,
* 50% przetrwa sześć lat lub więcej.
A w Polsce? Polscy przedsiębiorcy szybko opanowują arkana biznesu, i ich zdolność przetrwania systematycznie się poprawia (choć rok 2011 brutalnie odwraca ten trend). I tak, o ile między rokiem 2003 a 2009, pierwszy rok przetrwało jedynie 64,4% firm, to dla lat 2007/2008 wskaźnik ten wynosi już 85,9%, między 2009 a 2010 – 77% . Tak więc obecnie „pada” mniej niż 15%, a nie pięćdziesiąt …
Badania , dotyczące lat 2004-2009, dotyczące przeżywalności firm
na Podkarpaciu pokazują wskaźnik przetrwania pierwszego roku wahający się od 90% do 95%; pierwsze trzy lata przeżywało od 62% do 68%.
Nie jest więc tak źle… Jeszcze inna kwestia wiąże się z restauracjami. Po pierwsze, krąży sobie raźno mit, o wysokim wskaźniku upadłości. Fakt, że „Wprost” jest tu w dobrym towarzystwie: to prestiżowy amerykański BusinessWeek twierdził (19 maja 2003), że „specjaliści branżowi oceniają, że 90% restauracji pada”. W rzeczywistości, zamykanych zostaje (lub zmienia właściciela) trzy na pięć restauracji (60%) – ale to w okresie trzyletnim. A to już jest bliższe prawdzie i średniej... W pierwszym roku pada tylko pomiędzy 23%, a 26% (badania, odpowiednio z lat 2003 i 2005).
Co ciekawe, w warunkach polskich najkrócej żyją firmy pośrednictwa finansowego –
w pierwszym roku zamyka działalność 56,9% firm pośrednictwa finansowego. A co do restauracji: wg. GUS mają one rzeczywiście bardzo niską przeżywalność. W pierwszym roku pada ich ok. 32,7%, czyli około 1/3. Duuużo mniej, niż rzeczone 80%...
Największe przekłamanie, i potencjalnie największa szkoda społeczna bierze się jednak z użycia słowa „zbankrutuje”. Pojęcie to nie tylko nie oddaje istoty sprawy, ale budzi w naszej wyobraźni pełne grozy obrazy komornika zabierającego nasze meble, przeprowadzającego licytację naszego domu - jednym słowem obraz totalnej klęski.
Rzecz w tym, że „zaprzestanie działalności”, a bankructwo, czy upadek to naprawdę bardzo różne rzeczy. Statystyki wykazują, że „podmiot nie kontynuuje działalności” - i tyle. Nic więcej.
Co się stało? Może zbankrutowali – może. Ale może sprzedali firmę z zyskiem? Może znaleźli coś lepszego dla siebie? Może właściciel zmarł, lub się przeprowadził?
Wspomniane badania wcześniej badania, pokazują, że po czterech latach 50% firm nadal działa, 33% kończy porażką , ok. 17% przestaje funkcjonować mimo tego, że odniosły sukces! Jest to więc ponad połowa z tych, które zostały zlikwidowane!
Co więcej: w rzeczywistości bankructwa są bardzo rzadkie. W Polsce w roku 2009 założono ponad 307 tysięcy firm, a było jedynie 290 upadłości , czyli bankructw. Jak łatwo widać, wskaźnik bankructw lokuje się wyraźnie poniżej jednego promila. To naprawdę zdecydowanie za mało, by restauracje mogły mieć deklarowane 50% bankructw…
Powiedzmy wyraźnie jeszcze jedno: mit „50% bankructw w pierwszym roku” nie bierze się
z powietrza. Jedni powtarzają go „z rozpędu” (jak na przykład strona WWW.usgovinfo.about.com , gdzie dokładnie takie stwierdzenie znalazło się w podtytule artykułu, choć w tekście mówi się już o okresie pięcioletnim.) Inni, w szczególności firmy które specjalizują się w sprzedawaniu swojego „przepisu na firmę” chętnie sięgają po tą wyssaną z palca statystykę, by straszyć nią naiwnych
i napędzać sobie klientelę.
Ale jest też inny element, warty wzięcia pod uwagę, gdy myślimy o porażkach. A mianowicie to, że są one naturalnym elementem życia, i często są po prostu ceną, którą trzeba zapłacić, by w końcu odnieść sukces, że najważniejsza jest „umiejętność podniesienia się po porażce”