Jakiś czas temu mój znajomy z Australii dostał mandat i punkty karne.. Punkty, które groziły zatrzymaniem prawa jazdy.. Mając nadzieję „coś wytargować” zgłosił się na posterunek. Tam pokazano mu zdjęcie, na którym widać wyraźnie ograniczenie prędkości do 80 km/godzinę i jego samochód mijający tenże.. I wskaźnik z kamery pokazujący 120 km/h. „No dobrze - mówi mój znajomy – ale kamera pokazuje przekraczanie prędkości przed znakiem, a nie w obszarze ograniczenia prędkości.” Cóż.. jak widać brakiem wyobraźni wykazują się ludzie pod wszystkimi szerokościami geograficznymi. Bo przecież odrobina wyobraźni, połączona z odrobiną znajomości praw fizyki wskazywała by, że samochód nie mógłby tej prędkości wytracić..

REKLAMA
Podobnie kompletnym brakiem wyobraźni wykazał się cały szereg uczestników całej afery.. Począwszy od oszukanych klientów i UOKiK: bo przecież kto może uwierzyć, że inwestowanie, a dokładniej – spekulowanie na złocie może zagwarantować jakieś zyski? Po Michała premierowicza, który mając ojcowski sygnał o „szemranej naturze” właścicieli OTL nie przemyślał całej decyzji i nie poprosił – choćby znajomych - o dokładniejsze rozpoznanie tych firm.. Brakło jej premierowi, gdy nie dostrzegł, że zaangażowanie syna w takowej firmie służyć może cwaniakom za „odstraszadło” na wszelkie służby. Brakuje jej też PiS-owcom, którzy zarzucają premierowi „tajną wiedzę” o oszukańczej naturze AB – bo przecież, gdyby taką miał, to byłby w stanie syna przekonać, a już na pewno dopilnować żeby firmę, która mogłaby rzucić cień na niego samego dokładni „przeczesać”.
Oczywiście, totalnym brakiem wyobraźni, a może zdecydowanego działania wykazała się prokuratura.. Chyba, że brak wyobraźni wykazali się ludzie świadomie osłaniający Amber Gold. Bo przecież piramidy finansowe zawsze padają..
Chyba już aż za dużo pisze się o Amber Gold. Ale niestety, mało kto zwraca uwagę na to, co Jacek Santorski wskazał jako potencjalną korzyść z całej afery – a mianowicie na szansę wyciągnięcia konstruktywnych wniosków z całej sytuacji…
I tak, zgodnie z filozofią kaizen każdy błąd powinien być wykorzystany w organizacji do jej doskonalenia. Jedną z istotnych przyczyn przeciągania się śledztwa w sprawie Amber Gold była powolność działania biegłego. Ale przepraszam – jaki profesjonalista wysokiej klasy może poważnie traktować zlecenie płatne 20 zł na godzinę? Anglosasi mawiają: „you pay peanuts, you get monkeys” – płacisz orzeszki, masz małpy.. to właśnie się dzieje, gdy „ekspertami” sądowymi są nieomalże wyłącznie ci, którym to jakoś pasuje do cv, a i tak nie traktują tego poważnie. Bo przecież sądy, płacąc tak śmieszne pieniądze pokazują dostatecznie wyraźnie, jak cenią sobie pracę ekspertów.
A naprawienie tego absurdalnego niedociągnięcia jest już całkowicie w rękach Ministra Sprawiedliwości. Panie Ministrze – kiedy Pan zrobi z tym porządek? Jest przecież w Polsce wielu ludzi znających świat gospodarki, BCC i inne organizacje biznesu mogą pomóc kontaktami. Bo przecież organizacjom biznesu zależy na eliminacji złych praktyk i oszustów z naszego życia gospodarczego.
(Podobnie ma się rzecz z mediacjami, na reklamę których wydano ogromne pieniądze, a które – przynajmniej o obszarze sądowym – są blokowane przez absurdalne stawki.
Panie Ministrze, wiele osób wierzyło, że może Pan usprawnić wymiar sprawiedliwości.) Niech Pan nie odbiera im resztek nadziei na poprawę sytuacji…