Nie ma u nas poważnej dyskusji na poważne tematy – stwierdził - zapewne poważnie w rozmowie z prof. Karolem Modzelewskim, szef bardzo poważnego programu Kamil Durczok. I poważnie nad tym ubolewał.
REKLAMA
Ale kiedy oglądam - bo uważam te programy jeszcze za poważne – „fakty po faktach” albo informacje „tvn24” zastanawiam się, dlaczego telewizja pana redaktora Durczoka epatuje nas przez długie dni i godziny taki bzdetami jak historia Madzi, jak przypadki synów panów Kalemby czy Tuska , jak drugorzędnymi czy trzeciorzędnymi z punktu widzenia spraw świata, Europy czy Polski duperelami.
Niech wiec pan redaktor Durczok nie udaje naiwnego, bo przekształcanie świetnej niegdyś telewizji informacyjnej i publicystycznej w telewizję brukową, to także w pewnej części jego robota, a mówienie o poważnych dyskusjach jest po prostu dowodem zakłamania.
Kto zresztą ma w tych dyskusjach brać udział? W większości przypadków te same zgrane dokumentnie postaci z życia polityki, ci sami zgrani, wojujący nie o coś, ale między sobą dziennikarze?
Źle się dzieje w państwie tvn-owskim. A przecież wzorce ( BBC, CNN) nadal istnieją. Proszę spojrzeć nad czym i jak dyskutuje się w tamtych telewizjach, jak kompetentni są prowadzący tamte programy dziennikarze, nie robiący zadufanych minek, poważnie traktujący swoich rozmówców.
Kto to powiedział? Od wielkości do śmieszności tylko mały krok?
