Czesi – co nie jest epokowym odkryciem – lubią piwo. Pić, ale nie warzyć. Są bowiem pragmatykami, lubią – moim zdaniem – przyjść raczej na gotowe. Tymczasem, opowiadając się po raz pierwszy w swej historii za bezpośrednimi wyborami, nawarzyli sobie piwa. Już w najbliższy piątek będą się musieli opowiedzieć za jednym z 9 kandydatów (do wyborów zgłosiło się jedenaście osób, ale dwie kandydatury nie przeszły sita). Dotychczas za Czechów decydowały tylko dwie izby parlamentu.
REKLAMA
Na kogo głosować w sytuacji, kiedy gospodarka mocno kuleje, kiedy drożyzna zagląda do kieszeni i od paru dni do kufli z piwem, smakosze dymka papierosowego także zaczynają narzekać, nie mówiąc o zmotoryzowanych mieszkańcach nad Wełtawą i Łebą.
Zaglądam do czeskiego Internetu, aby stwierdzić, że największym wzięciem i poparciem cieszy się wpis: nie zagłosuję na nikogo z kandydatów. Nie przekonują mnie ich programy, jak zwykle populistyczne, obiecujące na przykład rezygnację z części prezydenckiej pensji, czy przekazanie tej części na jakiś tam fundusz.
Ale, co oczywiste, wybory się odbędą. Ciekawostka: Poza 35-letnim Jirzim Dienstbierem, synem byłego ministra spraw zagranicznych, zdecydowana większość kandydatów to ludzie „wiekowi”. Karel Schwarzenberg – 74 lata, Jan Fischer – 65 lat, Milosz Zeman – trzy lata więcej. Są też trzy panie, również nie pierwszej młodości i raczej bez szans.
Można odnieść wrażenie, że główną wartością kandydatów będzie stwierdzenie: ja nie jestem podobny do Vaclava Klausa (odchodzącego prezydenta), który generalnie nie zaskarbił sobie sympatii Czechów, choćby z uwagi na izolację kraju od Unii Europejskiej, a w ostatnich dniach w wyniku udzielenia częściowej amnestii wielu tysiącom skazanych, w tym za poważne przestępstwa gospodarcze. Mury więzień opuściło w ostatnich dniach ponad 6 tysięcy skazanych, a grupa senatorów zamierza zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego akt dotyczący amnestii .
Internauci szaleją, przedstawiają Klausa jako Boga siedzącego na tronie i ironicznie pytającego: ale was wkurwiłem, co? Premier Naczas się kaja mówiąc: ja tylko kontrasygnowałem dekret o amnestii, co również nie przysparza mu sympatii.
Wybory będą miały niewątpliwie dwie odsłony: do finału dostaną się zapewne byli premierzy: Fischer ( nawiasem mówiąc były członek KPCZ) i Zeman, bardziej niż Fischer znany na europejskiej scenie polityk.
W ostatni im telewizyjnym starciu tych kandydatów zwyciężył Zeman stosunkiem głosów 65 do 35. Co nie oznacza, ze tak też będzie w drugiej turze, która odbędzie się 25 i 26 stycznia.
