A jednak nie były premier Fischer, lecz aktualny minister spraw zagranicznych, 76-letni Karel Schwarzenberg będzie za dwa tygodnie rywalem Milosza Zemana w wyborach prezydenckich. To – moim zdaniem - spora niespodzianka, a może być za 14 dni jeszcze większa, z uwagi na to, że w pierwszej turze Zeman wyprzedził ministra zaledwie o 4 tysiące głosów.

REKLAMA
Teraz będzie wiele zależało od tego, komu udzieli swego poparcia siódemka przegranych i ich wyborcy.
Ustępujący prezydent Vaclav Klaus ( w ostatniej, styczniowej ankiecie dziennika Lidovky aż 77 procent uczestników oświadczyło, że nie dbał w wystarczający sposób o rozwiązywanie czeskich problemów, a tylko 33 procent – że w ogóle znał te problemy) powiedział, że głównym przegranym w obecnych wyborach jest prawica, co spowodowało rozpoczęcie wielkiej dyskusji na temat: co czy też kto jest prawicą, a kto lewicą.
I czy Karl Johannes Nepomuk Josef Norbert Friedrich Antonius Wratislaw Schwarzenberg ( tak brzmi po niemiecku pełne imię i nazwisko ministra spraw zagranicznych) ma w sobie choć odrobinę lewicowości.
Schwarzenberg, najstarszy syn księcia Karola VI Schwarzenberga - ma podwójne obywatelstwo: czeskie i szwajcarskie. Po roku 1948, a więc po zamachu komunistycznym w Czechosłowacji osiadł za granicą, studiował prawo i leśnictwo, angażował się w tworzenie opozycyjnych ośrodków. W roku 1989 razem z Wałęsą został nagrodzony przez Radę Europy nagrodą za działanie na rzecz praw człowieka. Był szefem kancelarii prezydenta Vaclava Havla, członkiem Partii Zielonych, senatorem, a w roku 2009 utworzył partię Tradycja, Odpowiedzialność, Dobrobyt 09, ( jej liderem jest od roku 2010), której przedstawiciele wchodzą w skład obecnego rządu.
Co o drugiej rundzie sądzą czescy internauci? Najbardziej charakterystyczną, najbardziej kontrowersyjną wypowiedzią niech będzie ta: jesteśmy bandą wyborczych owieczek, którą jakże łatwo manipulować”.