REKLAMA
Czy zwierzę może mieć problemy psychiczne?
Okazuje się, że tak. Co więcej, przyczyny, dla których zwierzęta popadają w psychiczne problemy mogą przypominać te, które wiążą się z cierpieniem ludzkim.
Brian jest szympansem bonobo. Wychowywał się bez matki i bez możliwości zabawy z innymi młodymi, skazany na wyłączne towarzystwo ojca, który wykorzystywał go seksualnie. Sam ojciec zresztą też miał za sobą traumatyczną historię, bo pierwsze lata życia spędził jako zwierzę laboratoryjne. Nigdy nie zachowywał się jak normalny członek szympansiego stada, co dodatkowo położyło się cieniem na dzieciństwie Briana.
Kiedy Brian dorósł, problemy stały się bardzo wyraźne. Wpadał w panikę w konfrontacji z każdą stresującą rzeczą, a stresowało go wszystko, co nowe. Samouszkadzał się. Sam kaleczył własne ciało. Przejawiał zachowania, które przypominały ludzkie natręctwa – wielokrotnie powtarzane, stereotypowe, przymusowe czynności, dla których trudno znaleźć uzasadnienie. Wprowadzony do grupy, nie zajmował roli, która odpowiadałaby jego wiekowi i płci. Zamiast tego zachowywał się trochę, jak dużo młodszy samiec, a trochę zupełnie nietypowo. Mimo nieobecności ojca, powtarzał seksualne traumy z młodości, uszkadzając własne narządy płciowe, często do krwi, tak, że w końcu stało się to groźne dla jego fizycznego zdrowia.
Nie mógł jeść przy innych.
Członkinie stada, w którym go umieszczono, mimo jego nieprzystosowania traktowały go dobrze i próbowały się nim opiekować. Mimo to, nie przystosował się do normalnego funkcjonowania w grupie, a jego objawy się nasilały.
Personel ZOO postanowił skontaktować się z ludzkim psychiatrą, który podjął się leczenia. W pierwszej fazie zastosowano typowo stosowane w terapii ludzi leki przeciwdepresyjne i przeciwlękowe. Zadziałały na tyle, że otoczenie zobaczyło Briana w bardziej odważnych formach aktywności. Zareagowało nieco innym traktowaniem go, co w efekcie przyczyniło się do kolejnych zmian w jego zachowaniu. Najważniejsze objawy wciąż jednak nie ustępowały.
Zmieniono więc środowisko Briana i zachowanie otoczenia wobec niego. Personel zachowywał się przy nim bardzo cicho, pracownicy ZOO poruszali się tylko powoli i spokojnie. Nie wprowadzano żadnych nowych elementów, a jeśli było to konieczne, wdrażano je bardzo powoli. Ustalono dla niego bardzo regularny, przewidywalny rytm dnia, by uniknąć wszelkich stresujących sytuacji. Dostawał lepsze jedzenie. Przede wszystkim jednak zmieniono mu towarzystwo.
Wprowadzono go do otoczenia o wiele młodszych osobników. Dzięki temu po pierwsze mógł w pewnych momentach uzyskiwać przewagę, a po drugie, mógł nauczyć się tego, czego nie miał możliwości próbować w dzieciństwie – swobodnej, radosnej zabawy. Wcześniej jego rozwój zablokował się na pewnym wieku, zachowywał się więc, jak dużo młodszy, w sytuacjach, które wymagałyby innego zachowania. Dzięki temu, że wreszcie mógł to robić „oficjalnie”, zaspokoił dziecięce potrzeby i mógł pójść dalej w rozwoju.
Terapia Briana trwała kilka lat i zakończyła się pełnym sukcesem. Z zastraszonego, dziwacznie zachowującego się osobnika, stał się po latach jednym z wyżej postawionych członków stada. Całą jego historię opisano w książce Animal Madness: How Anxious Dogs, Compulsive Parrots, and Elephants in Recovery Help Us Understand Ourselves, a trafiłem na nią dzięki artykułowi z The Atlantic.