Pierwsze doświadczenie jakie pamiętamy często wiąże się z inną osobą. Ktoś się uśmiechnął, może skrzywił, ktoś nas rozpoznał, przemawiał do nas, odpowiedział na nasz płacz albo spojrzenie.

REKLAMA
A może wcale nie patrzył tylko my patrzyliśmy na tego kogoś? A może nawet go nie widzieliśmy tylko słyszeliśmy jego lub ich głosy? Tak czy inaczej pamięć zaczyna się od świadomości tego, że w ogóle jesteśmy. Jesteśmy my, bo są inni. Coś od nich chcemy, oni czegoś chcą od nas. Patrzą na nas, ich oczy coś wyrażają. My patrzymy na nich. Czego oni chcą? Czemu ona się do mnie uśmiecha? Kto to jest w ogóle? Mama..? Dlaczego krzyczy? To przeze mnie? Coś zrobiłem..? Obecność innych to warunek myślenia. Nikt nie myśli sam. Dlatego pamiętamy cokolwiek dopiero od chwili, gdy uświadomimy sobie, że inni i my to nie to samo.
Ale przecież już wcześniej czegoś doświadczamy. Na przykład doznań z własnego ciała. Ból brzucha, kolka, mokro, zimno, gorąco, uciska, może się dusimy, szum krwi matki.. Nie pamiętamy takich doświadczeń, bo są poza sferą myśli. Jesteśmy tylko ciałem. Doznaniami. Bez symboli, bez obrazów, bez nazw nie ma jak takich rzeczy zapisać w pamięci. Czy możliwe, żeby to na nas wpływało skoro nie ma tego w słowach?
Ludzie piszą blogi nie wiedząc kto będzie je czytał. Jedno co wiadomo, to że będą to inni ludzie. Czytamy własne słowa. Ach, więc to jest to co myślę.. A co inni o tym myślą? W ten sposób wchodzimy w przestrzeń kontaktu. Dziecko staje się częścią społeczeństwa, bo zaczyna mówić i inni je rozumieją.
- boli mnie brzuch.
- ach tak.. pewnie coś zjadłaś. Idź powiedz mamie.
Albo inaczej.
- boli mnie brzuch mamo
- skaranie boskie z tym dzieckiem.. Andrzej! Coś ty jej dał do zjedzenia? Przecież mówiłam, żebyś..
Tak wchodzimy w przestrzeń międzyludzkich kontaktów. Budujemy system znaczeń. Koronkę ze słów, w której będziemy od teraz żyć. Wszystko co jest wcześniej jest tylko teorią.
A więc zaczynamy. Zapraszam do lektury.