Do tej pory zmorą straszącą z ambon w polskich kościołach bywali politykujący księża. Od niedawna można zaobserwować tendencję odwrotną kiedy to politycy wygłaszają kazania podczas zgromadzeń religijnych. Oba pomysły są zgubne dla Kościoła.
REKLAMA
Czy znajdzie się w tym kraju odważny Biskup, który zwróci uwagę Panu Prezydentowi i Panu Prezesowi, aby powstrzymali się od partyjnej propagandy podczas zgromadzeń liturgicznych i religijnych?
Obaj wspomniani panowie świadomie wykorzystują język religii oraz przestrzeń religijnej komunikacji do prowadzenia politycznej gry. To już kolejna "partyjna pielgrzymka" z przyzwoleniem duchownych.
Pan Prezydent, jak kuty na cztery łapy ludowy kaznodzieja, mówi o świętym miejscu, do którego pielgrzymi przybyli, o modlitwie, no i oczywiście wspomina o papieżu Janie Pawle II.
Czy Pan Prezydent postanowił tym razem uwolnić kaznodziejów od pełnienia ich obowiązków?
Czy Pan Prezydent postanowił tym razem uwolnić kaznodziejów od pełnienia ich obowiązków?
