
Czy wydając codziennie pieniądze zastanawiamy się, jaki mają one "kolor" i do jakiej grupy nabywców należymy? Zapewne nie, ale biorąc pod uwagę podział ze względu na metodologię badań, możemy należeć do kilku różnych grup nabywczych.
REKLAMA
Istnieją na przykład na rynku pieniądze tak zwanych "niebieskich kołnierzyków", grupy ludzi pracujących: kasjerek w sklepach, górników, pracowników niewykwalifikowanych, itp. Istnieje rynek nabywców zwanych "białymi kołnierzykami" - są to pracownicy banków, biur, korporacji, menadżerowie wyższego szczebla. Można również wspomnieć o rynku nabywców parówek, nazwijmy go "łososiowymi kołnierzykami", który jest wart w Polsce aż 3 miliardy złotych (sic!).
Każda z powyższych grup nabywczych dysponuje rocznie szacunkowa kwotą, którą może przeznaczyć na dane dobro lub grupę dóbr. W przypadku grupy łososiowej, jej członkowie wydają rocznie na swoje parówkowe upodobania wspomniane miliardy złotych.
Istnieje też kolejna, mniej oczywista z punktu widzenia firm i usługodawców grupa nabywców, dysponująca "różowymi" bądź "tęczowymi" pieniędzmi. Roczna siła nabywcza tej grupy wynosi w Polsce 72 miliardów złotych. Ta grupa to członkowie środowiska LGBT czyli lesbijki, geje, osoby biseksualne i transpłciowe (źródło: LGBT Business Forum).
Aż 72 mld zł? Ta ogromna kwota czeka jedynie na zagospodarowanie przez duże firmy z wszelkich gałęzi gospodarki. Samsung, Apple i Daimler (właściciel marki Mercedes) celuje w zjednywaniu sobie "białych kołnierzyków". Sieci takie jak Tesco, Lidl i dziesiątki marek własnych, takich jak odzieżowe George czy Civit, zdobywają serca i portfele klasy pracującej. Firmy takie jak Sokołów, Indykpol czy Morliny wypruwają flaki (dosłownie i w przenośni) aby stworzyć parówkę o zawartości mięsa 101%, aby przypodobać się gustom "łososiowych kołnierzyków". A kto walczy o 72 miliardy "tęczowych kołnierzyków"?
Odpowiedź na to pytanie jest zaskakująca, jako że żadna z dużych marek na polskim rynku nie odważyła się na oficjalną kampanię reklamową skierowaną bezpośrednio do nabywców ze środowiska LGBT. W maju tego roku Polskie Linie Lotnicze LOT rozpoczęły kampanię skierowaną do "tęczowych kołnierzyków", zatytułowaną "Friendly Travel". Co ciekawe, w związku z ogromnym zainteresowaniem mediów (przeważnie pozytywnym), LOT nagle wycofał się z kampanii.
Większość biznesów które kierują swoje oferty do konsumentów LGBT to małe firmy lub start-up'y zainteresowane szybkim pozyskaniem klientów. Te firmy nie boją się "ryzyka" związanego z reklamą kierowaną bezpośrednio do tęczowego klienta. Można tu wymienić takie firmy jak producent bielizny dla lesbijek "Betty Baboo", dystrybutora filmów o tematyce LGBT "Tongariro Releasing", organizatora wycieczek dla tęczowych klientów "Fellow Travel" oraz wiele innych.
Są to firmy sprzedające produkty i usługi dedykowane dla "tęczowych kołnierzyków". Powstaje pytanie - czy żadna z firm nie chce sięgnąć oficjalnie po kawałek 72-MILIARDOWEGO TORTU? W końcu przychód w postaci tylko 10% tej kwoty może stworzyć i utrzymać na rynku ogromną korporację, wystarczy jedynie przełamać irracjonalny strach przed tym pierwszym krokiem. Trzymam kciuki za wszystkie odważne firmy i przedsiębiorców, którzy dzięki pieniądzom z sektora "różowych kołnierzyków" staną się bogaci.