Wenta zrezygnował. Miał do tego święte prawo. Pojawia się w tym momencie zasadnicze pytanie: co teraz? Czy raczej: kto teraz?
REKLAMA
Gdy po zeszłorocznym mundialu pojawiły się głosy, że może należałoby zmienić selkecjonera wszyscy zgodnie twierdzili: trzeba go szukać za granicą. To po pierwsze, po drugie potrzebujemy człowieka, dla którego praca z naszą kadrą byłaby jedynym stanowiskiem. Nie wyobrażam sobie, aby trener prowadzący na codzień klub w Bundeslidze, albo w Asobal miał prowadzić naszą kadrę. A przede wszystkim samodzielnie prowadzić selekcję.
To może szkoleniowiec płockiej Wisły Lars Walther? W Polsce już trochę siedzi, wyniki ostatnio ma całkiem dobre. Jest to jakaś opcja, ale czy nasze zapędy nie są aby trochę wyższe?
Reprezentacja naszego kraju wydaje się być ciekawym wyzwaniem. Z pewnością niejeden zagraniczny szkoleniowiec spojrzałby łakomie na taką ofertę. Ale czy to zaciekawienie nie skończyłoby się po spojrzeniu na rubryczkę pensja? ZPRP to nie PZPS. A jeśli chcemy szkoleniowca światowej klasy, dla którego nasza kadra miała być jedynym zajęciem, to sumka musi robić wrażenie.
W czerwcu gramy z Litwinami mecze eliminacji do MŚ. Czy do tego czasu pojawi się nazwisko nowego pełnoprawnego szkoleniowca? Pewnie nie. Końcówka sezonu klubowego, gorący okres, ciężko byłoby prowadzić teraz negocjacje. Zatem kto w roli tymczasowego? Były trener kadry, widywany ostatnio często w studiach przed- i pomeczowych, Bogdan Kowalczyk? A może któryś z dotychczasowych asystentów? Daniel Waszkiewicz? Damian Wleklak? To może być bardzo istotny wybór, bo może przyjść taki moment, że związek powie "trener tymczasowy pokazał się nieźle w meczach z Litwą, podpisaliśmy z nim umowę na stałe". Brzmi to, jak dla mnie, całkiem realnie (przypominając o kwestiach pieniędzy). Tym samym na stanowisku zobaczylibyśmy Polaka. A warto dodać, że akurat w piłce ręcznej większość reprezentacji prowadzą lokalni trenerzy.
A może pójść śladem Niemców? Wprawdzie ich ostatnie wyniki nie przekonują co do słusznosci ich kroków, ale sam wariant jest godzien rozważenia: powierzyć kadrę trenerowi naszej kadry młodzieżowej Jarosławi Cieślikowskiemu, który właśnie wprowadził swoich podopiecznych na ME. Taki krok mógłby wyraźnie dopomóc w przemianie pokoleniowej naszej reprezentacji. Na pewno bardziej niż oddanie jej w ręce kogoś, kto współpracowaj z obecnym zespołem od lat, czy też, w przypadu Wleklaka, jeszcze nie dawno biegał z nimi po boisku. Aczkolwiek kilka rezygnacji z gry w kadrze powinno już samo przez się zmusić do nowego rozdania w tym zespole.
Ja piszę, że dla mnie to jest niemożliwe, ale może się okazać, że dla ZPRP jest - i że będziemy mieli zagranicznego szkoleniowca, który będzie prowadził jednocześnie naszą kadrę i zagraniczny klub. W chwili, w której chcemy, nie ukrywajmy, nieco gwałtownej zmiany pokoleń może to być szczególnie trudne. Wówczas może się okazać, że nie mniej ważne od tego kto będzie pierwszym trenerem, będzie to kto będzie mu pomagał. Czytaj: jeździł po Polsce i oglądał naszą ligę. Zagraniczny fachowiec może nadać nowy styl, ale na razie trzeba wybrać odpowiednich ludzi.
