Wygrały lepsze. Sportowo i mentalnie. To Turczynki miały być bardziej zestresowane wielką szansą. Plus dodatkowo - własną publicznością. W gruncie rzeczy, aspekty te mocno oddziaływały na grę gospodyń. Ilość błędów rywalek była przerażająca. Jedyną rzeczą jeszcze bardziej przerażającą była liczba pomyłek po naszej stronie.

REKLAMA
Historia spotkania zakończyła się w pierwszym secie. W rywalizacji na ilość błędów był wprawdzie remis, ale jeśli chodzi o wagę gatunkową, to nasze zawodniczki okazały się dużo lepsze. A potem, gdy z dwóch zdenerwowanych ekip jedna dostała mentalny punkt podparcia, było już pozamiatane. W czasie meczu, rzecz jasna, wiara w przełamanie się podopiecznych Alojzego Świderka trwała bardzo długo, ale z perspektywy 24 godzin można już chyba śmiało i głośno to napisać.
Ta 24-godzinna perspektywa pozwala też nieco szerzej spojrzeć na cały turniej. Otóż mam nadzieję, że to, co na tych zawodach stworzył Świderek da pewien zalążek dla zbudowania jakiegoś zespołu. Przez ostatnie dwa-trzy lata przez kadrę przetoczył się cały szereg nazwisk. Które pojawiały się, znikały, znowu pojawiały. Jest Skowrońska, jest Werblińska, jest Bednarek. Ale dalsze wymienianie uznanych nazwisk w polskim zespole zaczyna robić się już nieco kłopotliwe.
Choć z drugiej strony, to czy na pewno bezpieczne jest budowanie systemu z dwoma atakującymi i ofensywną przyjmującą? Eksperyment wyszedł całkiem nieźle. Jednak strach jest. Choć nowatorskie pomysły zawsze wiążą się z ryzykiem. Przed nami w tym roku już tylko World Grand Prix. Prestiż niby jest (choć w roku olimpijskim na pewno trochę mniejszy), punktów rankingowych do podniesienia sporo. Ale zasadniczo wynik tego turnieju jest mało ważny, gdy za chwilę kolejny rok nieparzysty i europejski czempionat. Więc może warto pójść tą drogą. No bo co: znowu od nowa?
Na Igrzyskach Olimpijskich zobaczymy zatem tylko jeden nasz zespół - siatkarzy. Czyli mamy powtórkę z Atlanty i Aten. Na igrzyskach Coca-Coli była seria porażek i ostatnie miejsce w grupie. Osiem lat później był już ćwierćfinał - więc progres istotny. Teraz minęło kolejne osiem wiosen. I nie da się ukryć, że na temat kolejnego progresu za kilka tygodni będzie się pewnie mówiło głośno.