Skoro taki słaby, to czemu nikt go nie wyprzedził w tabeli? A skoro nikt go nie wyprzedził, to czemu ma być gorszym kandydatem do walki o Ligę Mistrzów?

REKLAMA
Niby proste. Urodziłem się we Wrocławiu. Mieszkam w nim. Podchodzę więc do sprawy emocjonalnie, bronię tej ekipy, bo reprezentuje moje miasto. A wręcz i mnie, skoro na klub idą grube miliony z budżetu miasta. Można by stwierdzić, że to mistrzostwo wszystkich Wrocławian. Tym bardziej, że piłkarski Śląsk jest kreowany na jedną z wizytówek miasta. Choć trochę szkoda, że przy budowaniu marki futbolowej pozwolono by padły po drodze lokalne zespoły męskiej piłki ręcznej, koszykówki i siatkówki, które, każde z osobna, mogą kopaczom podstawiać buty do pucowania. Ale to już jest wątek poboczny.
Piłkarze podgonili lokalnych "rywali" z innych dyscyplin zdobywając drugie w historii mistrzostwo. Wielu jęczy, że niezasłużenie, że Śląsk jest słaby. Cóż, może i jest? Szczerze pisząc, piłkarska ekstraklasa nie należy do rozgrywek, które śledzę z największą uwagą. No, ale dlaczego w takim razie Wrocławianie zdobyli najwięcej punktów? Faktycznie, średnia oczek na mecz nie robi wrażenia. Ale czemu pretensje do nas? To wina klubów z największymi budżetami, że nie potrafiły sklecić ekipy mogącej pokonać ten słaby Śląsk.
Liga Mistrzów? Tu temat robi się bardziej skomplikowany. Sprawa nie dotyczy tu bowiem tego sezonu, ale przyszłego. A co w nim będzie? Albo inaczej: czy będzie chociaż to samo? Modyfikując w końcu pytanie do tego najoczywistszego: ile będzie pieniędzy? Pan Solorz wymyślił sobie sportowy biznes i widocznie nie ma zamiaru odstępować od tego ani o krok. Może zobaczy w obecnym sukcesie moment na inwestycje? Bo jak się okazuje ów plan biznesowy nie ma na razie w swojej podstawie planu sportowego. Na razie są tylko przepychanki z miastem, któremu na klubie zależy dużo bardziej.
No a jak nie będzie pieniędzy, to nie będzie zawodników. I nie chodzi mi tutaj o jakieś istotne wzmocnienia. Sytuacja jest taka, że można się bać o utrzymanie trzonu zespołu. O stworzenie ekipy na podobnym chociaż poziomie. Nikt nie będzie miał chyba zbytnich obiekcji do pokazania się w Europie w oparciu o dobry stały fragment i niezłą kontrę. A to chyba jest w zasięgu. Trener Lenczyk jest atutem samym w sobie. Połączenie jego osoby z dużą ilością czasu (bo na ME nikt z Wrocławia nie pojedzie) może dać ładną kumulację. Gdyby jeszcze miał on pełną władzę w klubie w sprawach sportowych...
A na koniec mała ciekawostka. 35 lat temu, gdy kopacze Śląska Wrocław zdobyli swój pierwszy tytuł, złote medale Mistrzostw Polski zdobyli także koszykarze i szczypiorniści WKSu. Jak się dobrze przyjrzeć, to jesteśmy blisko powtórki. Świeżo reaktywowany zespół szczypiornistów bezapelacyjnie (dwie porażki w sezonie, przy czym druga, gdy wszystko już było jasne) zdobył mistrzostwo drugiej ligi, grupy pierwszej. Koszykarze drugoligowego (opartego na strukturach Wojskowego Klubu Sportowego Śląsk, z tegoż powodu uważanego przez niektórych za prawdziwszego) Śląska w finale drugiej ligi grupy B prowadzą z ostrowską Stalówką 2:0 w serii do 3 zwycięstw. Naciągane? Pewnie, i to mocno. Ale gdzieś ta historia jakieś koła i kółeczka zatacza.