Zobaczyliśmy wszystkie zespoły tegorocznych Mistrzostw Europy. Co już wiemy? Spora grupa Polaków jest absolutnie przekonana, że nasz występ zakończy się klęską. Ich sprawa. Zasadniczo wielu wniosków wyciągać nie można. Ale trochę spostrzeżeń już jest. Ranking faworytów lekko się skorygował, zaś potencjalne czarne konie zarżały głośno i donośnie.
REKLAMA
W grupie A mamy Rosję, która pokazała się z niezłej strony i trzy ekipy, które pokazały, oględnie rzecz ujmując, nic. W gruncie rzeczy były ciekawe momenty w grze ofensywnej. I u nas, i u Czechów, i nawet u Greków. Równie solidarnie prezentowały się defensywy tych ekip. Z greckiego muru AD 2004 niewiele już zostało. Rację miał któryś z podopiecznych Fernando Santosa, kiedy mówił, że Grecja nie jest tak nudnym zespołem, na jaki kreuje go prasa. faktycznie, można już liczyć na jakieś niedokładności w szeregach obronnych.
Scenariusz podług którego Rosjanie bez problemów pokonują wszystkich swoich grupowych rywali, podczas gdy te będą przepychać się o drugie miejsce w grupie wydaje się dzisiaj jak najbardziej prawdopodobny. Ale. Doświadczenie wielkich imprez podpowiada, że jeśli w jakimś zespole ma się pojawić istotna zmiana in plus, to właśnie między pierwszym a drugim spotkaniem. Kiedy już zejdzie trochę napięcia, kiedy zamiast myśleć o tym że w końcu zaczął się turniej ekipa zaczyna żyć rozgrywkami samymi w sobie, kiedy kreują się konkretne wyzwania. W przypadku gospodarza takiego efektu należy spodziewać się w szczególności.
Pamiętajmy, że porażka z Rosją nie urywa kompletnie naszych szans. Choć trzeba będzie potem liczyć iż Rosjanie uczciwie pokonają Greków. Podczas gdy do pierwszego miejsca w grupie będzie im wystarczał remis. Albo i nawet to im nie będzie potrzebne.
W grupie B wiemy jeszcze mniej. Duńczycy mają trzy punkty zdobyte w świetnym stylu. Niemcy z kolei mają trzy punkty zdobyte w charakterystyczny swojej tradycji sposób. Choć przyznaję, że jestem nieco zawiedziony bo liczyłem raczej trzy punkty w stylu multi-kulti z mistrzostw w RPA. Podopieczni nieśmiertelnego Mortena Olsena zagrają z Portugalią, która w meczu z Niemcami nie pokazała za wiele ciekawego. I choć Duńczycy zachwycili, to nazwiska są w Portugalii. Kroi się klasyczna walka zespół versus indywidualności. A precyzyjniej rzecz ujmując: pewny siebie i wyluzowany zespół versus stojące pod ścianą indywidualności. Chyba można wyczuć jaki jest mój typ na to spotkanie. Napiszę więcej: jestem nawet dość pewny siebie w tym swoim typowaniu.
Holandia kontra Niemcy? Niemcy, uwaga, będzie kolejny stereotyp ich dotyczący, który nie chce się nie sprawdzać, są drużyna turniejową. Mam dziwne wrażenie, że w tej grupie zasadnicze sprawy rozstrzygną się już w tej rundzie.
Nie sądzę, by Hiszpanie obronili tytuł. To, że w, może się wydawać, decydującym meczu w grupie Vincente del Bosque zdecydował się na tak dziwne ustawienie świadczy o tym, że czegoś w tej ekipie brakuje. Albo kogoś. No ale w odpadnięcie la Furia Roja w fazie grupowej to raczej nie wierzę. Prędzej obstawiałbym tu Włochów, którzy jednak pokazali się z niezłej strony i też mogą być groźni. I to nie tylko w kontekście walki o ćwierćfinał. Aczkolwiek tutaj trochę się wciskają moje sympatie, ale po niedzielnym meczu chyba nie tylko ja ściskam kciuki za Chorwatów. Pokazali oni kawałek ciekawej, ofensywnej piłki. Prosta rzecz, a cieszy.
Przed nami spotkanie-klucz w tej grupie. Włosi zmierzą się z ekipą Slavena Bilica. Serce podpowiada, że Chorwacja. Rozum... stracił rozum.
No i jeszcze ekipa z Zielonej Wyspy. Cóż, sympatycznych Irlandczyków wraz z ich przesympatycznym kibicami pożegnamy niestety dość szybko. Ale mam nadzieję, że jakiś choćby punkcik na Azzurich ugrają. Szkoda byłoby wysłać ich do domu z pustymi rękoma.
Grupa D. Nie mam pojęcia. Każdy z każdym może wygrać, każdy z każdym może przegrać, każdy z każdym może zremisować. Murowany faworyt do najciekawszej grupy turnieju. Aczkolwiek nie wyobrażam sobie, by z tego chaosu do ćwierćfinału nie wyszli Ukraińcy. I Andrij Szewczenko.
Zacząłem od tego, że nic nie wiemy, a tymczasem zabieram się do pisanie o ćwierćfinałach. Cóż, taka już chyba jest natura kibica.
Jeśli chodzi o pary powstałe z grup A i B, to wydaje się, że druga ekipa polskiej grupy nie ma szans z jakimkolwiek z zespołów na jaki może trafić. A nawet z takim, na który nie może trafić. Polska, Czechy i Grecja to jak na razie najsłabsze zespoły w całym turnieju. Ale to się jeszcze może zmienić. Zaś mecz Rosjan z Niemcami, bądź Duńczykami zapowiada się niezwykle smakowicie.
Mimo, że w grupie D grają cztery mocne zespoły, to tylko we współgospodarzach imprezy widzę realną szansę na osiągnięcie czegoś na tym turnieju. Tzn. wejścia do czwórki. Rywalom grupowym Ukraińców w starciu z Hiszpanią, Chorwacją, a od biedy to nawet i z Włochami, nie daję większych szans.
PS Tak, kibicuję Chorwatom, zaimponowali mi Duńczycy i być może jestem wobec tych ekip niesprawiedliwie przychylny. Prawo kibica.
