Pierwszym człowiekiem, który dostąpił zaszczytu rozpalenia olimpijskiego znicza podczas ceremonii otwarcia był Niemiec Fritz Schilgen. Miało to miejsce w 1936 roku w Berlinie. Był on średniodystansowcem, który nie zakwalifikował się do olimpijskiej rywalizacji, ale został wybrany za, jak podają źródła, piękny i dostojny styl biegania.
REKLAMA
16 lat później, w Oslo, ostatnim członkiem sztafety był Eigil Nansen (dzięki za poprawkę w komentarzu) znany głównie z tego, że był synem znanego architekta i wnukiem jeszcze słynniejszego polarnika i laureata pokojowej Nagrody Nobla Fridtjofa Nansena. W 1964, w Tokio ogień zapłonął za sprawą urodzonego w dniu zrzucenia bomby na Hiroshimę Yoshinoriego Sakaiego. W Calgary zaś postawiono na 12-lenią łyżwiarkę figurową. Ostatnimi czasy dominują jednak słynni sportowcy. Dzięki temu możemy spodziewać pójścia tą ścieżką i podumać kto może być następcą Schilgena, Nansena i Sakaiego.
Pierwszą sprawą do rozstrzygnięcia jest kwestia tego, czy rozmawiamy o wciąż aktywnych sportowcach, czy też o emerytowanych. Zacznijmy może od drugiej kategorii. Bo tutaj znajdziemy faworyta bukmacherów - Steve'a Redgrave'a. Wioślarza, pięciokrotnego złotego medalisty olimpijskiego. Na pięciu kolejnych igrzyskach - od Los Angeles po Sydney. Pewnie przeciętny fan sportu spoza Zjednoczonego Królestwa nie zna tego nazwiska, ale stanowi on podręcznikowy przykład sportowca, którego po prostu się szanuje, a gdyby reprezentował on bardziej medialną dyscyplinę to byłby supergwiazdą. Trochę jak u nas Leszek Blanik, albo Renata Mauer. Tylko na dużo większą skalę.
Dalej wertując listę brytyjskich multimedalistów-emerytów natykamy się na Matthew Pinsenta. Także wioślarza. Nierzadko członka osady Redgrave'a. Uczeń zamiast mistrza? Chyba nie.
Przewijają się też nazwiska przedstawicieli królowej sportu. Jest Daley Thomson, mistrz olimpijski w dziesięcioboju z Moskwy i Los Angeles. Showman, który obok rekordów świata i medali zapamiętany jest przez Brytyjczyków między innymi z tego, że podczas ceremonii dekoracji w 1984 roku zamiast śpiewać, lub po prostu wysłuchać, postanowił gwizdać melodię God Save The Queen.
Sebastian Coe. Dwukrotny złoty medalista na 1500 metrów, dwukrotny srebrny na 800. Sukcesy znamienite. Z tym, że jest on przewodniczącym Komitetu Organizacyjnego. Nie wiem, szczerze napisawszy, kto dokładnie decyduje o wyznaczeniu osoby, która ma zapalić znicz, ale sir Coe jest zapewne co najmniej bardzo blisko tego grona. I nie wiem czy uznałby za odpowiednie podjęcie się zapalenia znicza. Z resztę scena, w której ubrany w elegancki garnitur Coe zbiegałby z loży honorowej na arenę raczej nie pasuje. Oczywiście mógłby on już w momencie pojawienia się ognia na stadionie chyłkiem uciec ze swojego miejsca, by przygotować się do wyjątkowego zadania (wszak takie właśnie niewyjaśnione zniknięcia wśród sportowców tuż przed ceremonią są cynkiem, że delikwent jest w coś zamieszany), ale i tak nie spodziewałbym się takiej akcji.
Denise Lewis. Czarnoskóra lekkoatletka, mistrzyni olimpijska w siedmioboju z Sydney. Bierze aktywny udział w promowaniu igrzysk.
Przejdźmy może do aktualnych gwiazd brytyjskiego sportu. No bo w kwestii emerytów po nazwisku Redgrave mógłbym właściwie skończyć.
Ben Ainslie. Srebro w Atlancie, złoto w Sydney, Atenach i Pekinie. Być może niektórzy kojarzą jego nazwisko ze względu na walkę z Mateuszem Kusznierewiczem, którą toczyli przez kilka lat w klasie finn (między innymi w Atenach). Żeglarz, a więc kolejny sportowiec zasłużony, ale mniej medialny.
Tom Daley. Złote dziecko brytyjskich skoków do wody. Jako czternastolatek brał udział w igrzyskach w Pekinie, rok później zdobył złoto Mistrzostw Świata w skokach z wieży 10-metrowej. Dziś ma osiemnaście lat i szanse (a wręcz lekką presję) by zostać legendą w swojej konkurencji. Bardzo popularny w Wielkiej Brytanii i bodaj najbardziej rozpoznawalny skoczek do wody na świecie.
Torowcy. Victoria Pendleton i Chris Hoy. Multimedaliści Mistrzostw Świata, Pedleton z jednym olimpijskim złotem z Pekinu, Hoy z trzema. Jason Kenny i Bradley Wiggins, choć też medali olimpijskich mają na pęczki, raczej się nie liczą. Choć i z Hoy'em jest pewien problem. Czy raczej może być problem. Otóż jest on Szkotem. Igrzyska organizuje Wielka Brytania, no ale co Anglia, to Angli, a co Szkocja to Szkocja.
Jeśli już o tym mowa, to realnym scenariuszem dla mnie jest udział przedstawicieli czterech brytyjskich nacji wśród tych, którzy będą biec ze zniczem na stadionie. Szkocję mógłby reprezentować właśnie Hoy. Z Walii mógłby się pojawić Ryan Giggs, choć ze sportem olimpijskim nie ma on wiele wspólnego. Tak samo jak Steve Nash, który był jednym z zapalających znicz w Vancouver, czy też Michel Platini, który wraz z dziewięcioletnią dziewczynką rozgrzał ogniem zimowe igrzyska w Albertville. A jeśli nie Giggs, to może Richard Meade - trzykrotny złoty medalista w jeździectwie z lat 1968 i 1972. Szukanie znanych sportowców i olimpijczyków z Irlandii Północnej jest trochę trudniejszym zadaniem, ale i tutaj da się znaleźć rozwiązanie w igrzyskach z Monachium. Mary Peters, najlepsza w pięcioboju lekkoatletycznym na tamtych zawodach. A warto dodać, że 1972 rok, to czasy, kiedy reprezentowanie Wielkiej Brytanii przez mieszkańców Irlandii Północnej nie było takie oczywiste ze względów politycznych. Peters dokonała więc pewnego aktu na rzecz zjednoczoności Wielkiej Brytanii. No i można by było jeszcze dopisać tu wspaniałego kolarza z wyspy Man, Marka Cavendisha. Aczkolwiek jego chwila chwały ma przyjść dzień po ceremonii otwarcia, toteż nie sądzę, by planował on być na niej obecny.
No a trzeba jeszcze pamiętać o innych parytetach. Tudzież tendencjach mających coś pokazać. Istnieje opinia, że znicz powinna zapalić młoda, czarnoskóra kobieta. Tutaj pierwszym nazwiskiem, która może się nasunąć jest Christine Ohuruogu, mistrzyni olimpijska w biegu na 400 metrów z Pekinu. W kwestii czarnoskórych sportowców można też wymienić medalistów wielu imprez lekkoatletycznych Mo Faraha (biegi średnie) i Phillipsa Idowu (trójskok) oraz emerytowaną już specjalistkę od 800 i 1500 metrów Kelly Holmes. Co do tego, że ktoś z tej czwórki pojawi się na stadionie ze zniczem w ręku jestem chyba najbardziej pewien spośród wszystkiego co tutaj nawypisywałem.
Jest jeszcze opcja mniej sportowa. Choć tylko troszeczkę mniej. Olimpijka z Montrealu księżna Anna. Bukmacherzy rozważają też królową Elżbietę, a także księcia Williama, jej małżonkę Kate, tudzież ich oboje, ale chyba nie ma w królewskiej rodzinie osoby bardziej odpowiedniej to dostąpienia tego zaszczytu aniżeli Anna.
Nazwisk jest wiele. Na giełdzie nazwisk pojawia się także między innymi David Beckham. A pamiętajmy, że obok kilkuosobowej grupki od olimpijskiego ognia trzeba jeszcze wybrać niosących flagę olimpijską, choć tutaj, ostatnimi laty angażowane są osoby nie tylko ze świata sportu i nie tylko z kraju rozgrywania igrzysk (abstrahując od Pekinu). Także dywagacjom może nie być końca. Z resztą i w kwestii samego znicza, mimo wymienienia wielu nazwisk, opcja "ktoś inny" nadal ma się bardzo mocno.
