Poszukiwania najwyżej sklasyfikowanego Polaka na tegorocznych światowych listach dotyczących maratonu zajmują chwilkę. Ale w końcu odnajdujemy biało-czerwoną flagę i napis POL. Henryk Szost, 42. lokata, czas 2:07:39, 4. marca w Otsu. Jak to miejsce rokuje przed Igrzyskami Olimpijskimi? Nijak. Gdyby nie jeden drobny fakt. Z jednego kraju w konkurencji maratonu może wystąpić tylko trzech zawodników. Co z tego wynika?

REKLAMA
Wynika z tego to, że Polak wystartuje do zawodów jako zawodników z ósmym najlepszym czasem w tym sezonie. Lepszy będzie Francuz (choć kilka lat temu jeszcze Kongijczyk) Patrick Tambwe oraz trzech Etiopczyków i trzech Kenijczyków. Bowiem tylko Tambwe oraz przedstawiciele tych dwóch nacji wyprzedzają Szosta. Wiadomo - maratonu nie biega się co tydzień. Forma przygotowywana jest na ten jeden jedyny start w roku i listy rankingowe w tym momencie wszystkiego nie mówią. Tym bardziej, że Polak do pierwszego miejsca na liście traci ponad trzy minuty, a w dziesięciu sekundach za sobą ma trzech innych zawodników spoza Etiopii oraz Kenii.
Czego więc możemy się po Polaku spodziewać? Może będzie miejsce w dziesiątce. Może w ósemce. A może pierwsze w kategorii "wśród białych". (Kilka lat temu mieliśmy już coś w tym stylu, gdy Marcin Urbaś jako pierwszy biały człowiek w historii pokonał barierę 20 sekund w biegu na 200 metrów. - to oczywiście błąd, dzięki za napomnienie w komentarzu.) Zadanie dla Polaka może być o tyle ciężkie, że w tym roku nie błysnęli na światowych listach Marokańczycy. Cztery lata temu reprezentant tego kraju, Jaouad Gharib, zdobył srebrny medal. Pierwszym Europejczykiem na mecie był Szwajcar Viktor Rohlin, który zajął szóste miejsce. Najlepszy przedstawiciel Starego Kontynentu to też może być miano, o które warto zawalczyć.
Albo po prostu o najlepszy w naszej historii wynik w maratonie na Igrzyskach Olimpijskich. W Barcelonie Jan Huruk zajął siódme miejsce. Ze stratą 32 sekund do najniższego stopnia podium. I z czasem o siedem minut gorszym niż tegoroczny rekord Szosta. Oczywiście, w maratonie bardzo wiele zależy od pogody. To nie jest strzelectwo, gdzie jest zawodnik, pistolet i tarcza. Wiadomo, pistolet może się zaciąć, nagle od czegoś może odbić się światło i oślepić, ale to są incydenty. To nie jest walka bark w bark. No i na igrzyskach nie ma zajęcy.
Ostatnie lata pokazują, że maraton na IO to nie jest wewnętrzna sprawa zawodników z Czarnego Lądu. W Atenach wygrał Włoch, medale zdobywali Koreańczyk, Amerykanin. Wśród pań mistrzynią olimpijską jest Rumunka. Może to właśnie kwestia braku rozprowadzaczy sprawiająca, że czasy są gorsze i bardziej osiągalne dla reszty świata. Może chodzi o to Europejczycy i Azjaci, że są bardziej skoncentrowani na Igrzyskach, podczas gdy Afrykanie cały sezon jeżdżą po świecie biegając i zarabiając. Nie można wykluczyć, że nad podczas ceremonii zamknięcia odegrany zostanie hymn Etiopii lub Kenii, a na niższych stopniach staną ziomkowie i sąsiedzi zwycięzcy. Ale nie ma co tego ślepo zakładać.
Zacząłem od tego, że Szost, jest w światowej czołówce, potem napisałem, że w gruncie rzeczy to nie ma co się napalać, by dojść do wniosku, że w zasadzie może się zdarzyć bardzo wiele. Co to może oznaczać? Że w najzacniejszej konkurencji olimpijskiej mamy swojego, nieanonimowego człowieka. Że nazwisko warto zapamiętać. Choćby i po to, by w ostatnim dniu igrzysk powiedzieć tryumfalnie znajomym "Jak to kto to jest? Przecież ten facet pobił w tym roku rekord Polski o prawie dwie minuty, ma jeden z najlepszych czasów w tym sezonie spośród startujących na igrzyskach. Co wy w ogóle wiecie o sporcie...".
Swoją drogą to by było coś. Facet, który uprawianie sportu zaczął w wieku siedemnastu lat, i to od biegów narciarskich, który swój pierwszy maraton przebiegł, gdy już w połowie zarysował się trzeci krzyżyk na karku, w najlepszej dziesiątce na Igrzyskach Olimpijskich. Aż chce się zapytać: co by było, gdyby zaczął wcześniej? Czy nie więcej ludzi takich jak on, gdzieś z Beskidów, od dziecka praktykujących wielogodzinne górskie wędrówki, silnych i twardych drwali? I, co ważniejsze, czy nie ma ich może wystarczająco wielu, by choć część z nich mogła zostać oddana dla sportu?