Hokej na trawie rzadko daje o sobie przypomnieć w naszym kraju. W grudniu zarywaliśmy noce, żeby obejrzeć mecze siatkarzy w Pucharze Świata, w styczniu liczyliśmy warianty dające szansę na olimpijską kwalifikację szczypiornistom, teraz zaś co najwyżej czytamy raczej dość lakoniczne doniesienia z New Delhi. A tam nasze laskarki i nasi laskarze także toczyli walkę o kwalifikację olimpijską.

REKLAMA
Jeszcze wczoraj miałem nadzieję, że będę w tej chwili umieszczał tekst o wspaniałej szansie, że będę zapraszał do przewrócenia Internetu do góry nogami w celu znalezienia dobrego streamingu z meczu finałowego turnieju kwalifikacyjnego mężczyzn. Ba, jeszcze kilkadziesiąt minut temu byłem o tym święcie przekonany. Potrzebny był remis z Indiami. Skończyło się porażką 2-4.
Panie niestety szybko pożegnały się z szansami na awans. W pięciu spotkaniach turnieju odniosły pięć porażek, ale trzy razy przegrywały zaledwie jedną bramką. Szkoda, że nie udało się zdobyć chociaż punktu. Nikt raczej nie oczekiwał od nich walki o awans, no ale jednak zerowy dorobek zawsze boli... Na szczęście jest jeszcze jeden mecz - w niedzielę nasze laskarki grają o piąte (przedostatnie) miejsce w turnieju kwalifikacyjnym. Często wydaje się, że takie mecze są bez sensu, ale w tym przypadku chyba chętnie przyjmiemy tę ostatnią szansę.
Wobec panów oczekiwania były z pewnością większe. Temat awansu na turniej olimpijskim był jak najbardziej na rzeczy. Choć na pewno nie byliśmy faworytami. To gospodarze mieli (mają) wygrać ten turniej. To oni są ośmiokrotnymi mistrzami olimpijskimi. To oni grają na swoim narodowym stadionie hokeja na trawie mogącym pomieścić 20 tysięcy fanów (który jednak nie bywa zapełniany). Ale też to oni na ostatnich Igrzyskach Azjatyckich zajęli dopiero trzecie miejsce i to oni nie zakwalifikowali się na IO do Pekinu.
Porażka naszych laskarzy z Francuzami na samym początku turnieju trochę pokrzyżowała nam plany. Nawet dość mocno, przed dzisiejszym spotkaniem z Indusami mieliśmy jednak wciąż szanse na zajęcie drugiego miejsca dającego awans do meczu finałowego. Skoro przed turniejem zakładaliśmy, że musimy w pierwszej fazie wygrać wszystko oprócz meczu z Indusami i potem pokonać ich w finale, to czemu nie można było myśleć o zremisowaniu z nimi dziś i pokonaniu w niedzielę? Być może mecz Polska-Indie można wrzucić do worka pod tytułem "jeśli zagramy z nimi dziesięć meczów, mogą wygrać dziewięć, ale nie ten dziś". Ale to dziś miało być pojutrze. Dziś było takie dziś w którym miał wystarczyć remis. I było bardzo blisko. Mimo, że Indusi mieli ogromną przewagę. Do przerwy na tablicy wyników widniał wynik 1-1, zaś na ekranach statystyków w rubryczce strzały pojawiła się trzynastka po stronie gospodarzy i dwójka po stronie biało-czerwonych. Na koniec meczu? Nawet nie wiem, na witrynie internetowej turnieju takich danych jeszcze nie ma, ale podejrzewam podobną proporcję. Pojawiło się za to nazwisko najlepszego zawodnika meczu. Został nim Mariusz Chyła - bramkarz naszego zespołu.
Mogła być piękna historia - a tych w sporcie zawsze szukamy. Mimo, że ostatnie lata do Indusów nie należą, to my byliśmy tu kopciuszkiem. Gospodarze musieli, my mogliśmy, oni przeważali, ale my mieliśmy bohatera między słupkami, zdobyliśmy, wbrew obrazowi gry, bramki. Nie wiadomo co byłoby pojutrze. Może tym razem Indusi byliby skuteczniejsi. No ale trzeba było dać im szanse się sprawdzić. A tak sprawdzać będą Francuzi, którzy kilka dni temu polegli z gospodarzami 2-6.
Szkoda, że nie ma pięknej historii, szkoda, że nie będzie awansu. Wszak Igrzyska Olimpijskie to najlepsza okazja by dać o sobie przypomnieć. Dać się poznać. Kto zna nazwiska polskich laskarzy? Ja nie. A przynajmniej kilka dni temu nie znałem i prawdę powiedziawszy pewnie niedługo je zapomnę.
A przecież dyscypliny zespołowe to jest jedna z tych rzeczy, które na IO kochamy najbardziej. Na pewno będziemy odliczać dni i godziny do występów Konrada Czerniaka, Piotra Siemionowskiego, czy Mai Włoszczowskiej. Ale te ciągnące się sagi siatkarzy, szczypiornistów...
Może trzeba naciskać, żeby do olimpijskiego programu wskoczyła halowa odmiana hokeja na trawie? Wszak w tej konkurencji jesteśmy trzykrotnymi srebrnymi medalistami MŚ. A były trzy edycje.