38 z 302 kompletów medali rozdanych. Nie jest to przytłaczająca próbka do analizy, ale pewne tendencje można już zauważyć. Tendencje sugerujące, że wyprodukowany na Pekin tabun sportowców zachował się. I że siłą rozpędu pojawiają się kolejni.
REKLAMA
Choć już coraz dłużej trzeba się zastanawiać nad używaniem sformułowań produkcja, czy też przemysł sportowy. Nawet jeśli są oni pierwsi do tego miana. Po prostu jako pokłosie poprzednich igrzysk olimpijskich powstał pewien system, który dziś procentuje. Nie ma co się dziwić, że w państwie, w którym mieszka miliard ludzi, w którym nie ma zbyt wiele sposobów na wybicie się i w końcu w którym pieniędzy łożonych na sport bardzo uważnie się nie liczy medalistów olimpijskich trochę się rodzi.
Tendencję prochińską wyraźnie widać w pływaniu. W tej specjalności reprezentanci Państwa Środka trochę spóźnili się na Pekin. Tam było tylko jedno złoto (pamiętne 200 metrów motylkiem, gdzie nasza Otylia była czwarta). Teraz są już dwa, a dopiero dwanaście konkurencji za nami. W sumie mają już pięć krążków. Cztery lata temu było siedem. I wszystkie tegoroczne medale zdobyli olimpijscy debiutanci. A nie przedstawiciele grupy przygotowanej na wielki sukces w Pekinie.
Pływanie było zawsze rywalizacją amerykańsko-australijską. Na razie mamy jednak dominację amerykańską: 4 złote medale, 5 srebrnych, 3 brązowe. Średnio jeden medal na jedną konkurencję. I muszą się starać reprezentanci Stanów Zjednoczonych, bo gdzie mają odjechać Chińczykom w klasyfikacji medalowej, jeśli nie w pływaniu?
Racja, w lekkoatletyce. Tam ChRL na pewno nie zapunktuje zbyt mocno. Ale oni punktują cały czas. Ciężary, strzelectwo, skoki do wody. A Stany Zjednoczone, poza pływaniem, zdobyły do tej pory zaledwie 5 medali.
Tak więc Chińczycy są faworytem tegorocznej klasyfikacji medalowej. I za cztery lata też. Może za kilkanaście lat wystrzelą Indusi, ale narazie kroi się rywalizacja USA-Chiny. Choć te USA, to tak, żeby budować jakieś emocje. Może i powtórzy się wariant, w którym Amerykanie zdobywają więcej medali, ale w złotych zostaną w tyle.
Swoją drogą, to nie mógłbym być amerykanskim, albo chińskim kibicem. Co to za romantyzm, gdy w wieczornych wiadomościach prezenterka mówi "dziś nasi sportowcy zdobyli 3 złote, 5 srebrnych i 2 brązowe medale"?
