Jeszcze kilkanaście dni temu z wyścigiem kolarek górskich za sprawą Mai Włoszczowskiej wiązaliśmy niemałe nadzieje. Niestety kontuzja zaweryfikowała te plany. Zostały nam emocje związane z Olą Dawidowicz i Paulą Gorycką. Dostaliśmy też pewien bonus. Trasę w Hadleigh Farm, której konstruktorzy wraz z realizatorami telewizyjnymi osiągnęli mistrzostwo świata w pokazywaniu wyścigu kolarstwa górskiego.
REKLAMA
Może lekko przesadzam - przyznaję, że nie jestem najpilniejszym fanem kolarstwa górskiego. Z resztą możemy nawet założyć, że pierwszy raz w życiu widziałem taką rywalizację na szklanym ekranie. Transmisja była czytelna, estetyczna. Nie było, co jest też niezwykle ważne dla kibiców śledzących rozgrywki na żywo, tradycyjnego modelu: start-wjazd do lasu-wyjazd z lasu-koniec okrążenia-las...
Czyli trasa - ona była kluczem. Na otwartej przestrzeni, dzięki czemu można było śledzić zawody z ujęć z helikoptera. Organizatorom pomogła świetna pogoda. Może niekoniecznie korzystna dla zawodniczek, które pewnie chętnie schowały by się czasami w cieniu. Ale całe środowisko kolarstwa górskiego, wie że telewizyjność to klucz do popularności dyscypliny. A jeśli na dodatek rośnie atrakcyjność kibicowania na miejscu - osiągnęliśmy sukces.
Pamiętajmy, że trasa jest w całości sztuczna. Brytyjczycy nie szukali trudności w lesie, który jest naturalnym środowiskiem kolarstwa górskiego, które można uprawiać amatorsko choćby i na licznych szklakach rowerowych w polskich górach. Na bezkresnych łąkach zbócz wzniesien nie znajdziemy korzeni drzew wżynających się w ścieżkę, nie znajdziemy sekcji kamienistych, które trzeba tylko przystosować i zabezpieczyć. Lasu nie wytniemy - trzeba przystosować pola. Kosztuje. Ale bez inwestycji niczego nie będzie.
Hadleigh Farm pokazało fajny kierunek dla kolarstwa górskiego. Oczywiście - pomogła wspaniała pogoda, mnogość fanów zapewniła magia igrzysk. Oczywiście - nie można teraz odrzucić innych, tradycyjnych, tras, swoistych mekk kolarstwa górskiego. Ale sygnał został dany.
A jeśli ktoś nie miał okazji podziwiać zmagań pań, to w niedzielę o 14:30 rozpocznie się rywalizacja panów. Warto spojrzeć.
I wypada jeszcze wpsomnieć o tym, że obie nasze zawodniczki spisały się dziś bardzo dobrze. Ola Dawidowicz dała jasny znak, że jej sukcesy w kategoriach młodzieżowych nie wzięły się z nikąd, a trudny czas przejścia do seniorek zdaje się przemijać.
