O autorze
Wrocławianin, student politechniki, bywalec sudeckich szlaków, kibic. Swoją karierę sportową rozpoczął w wieku 10 lat, zaś zakończył mając lat 12. Polski sport nie stracił jednak wiele, gdyż co to byłby za bramkarz piłki ręcznej co ledwo na jeden i trzy ćwierci metra od ziemi odstaje. Pozostało więc obcowanie z wielkim sportem z boku. Patrzenie i opisywanie.
Współpracownik serwisu PubSport.pl.

Dajmy historii się powtórzyć

Kim Rasmussen objął stanowisko głównodowodzącego kadry polskich szczypiornistek nieco ponad dwa lata temu. Od tego czasu reprezentacja gra coraz lepiej, ale sukcesu brak. A tym na razie byłby awans na imprezę rangi mistrzowskiej. Głupio usprawiedliwiać się pechem, ale rozgrywki są tak skonstruowane, że trzeba mieć trochę szczęścia, albo zrobić coś przełomowego. Tak jak Bogdan Wenta, który kilka miesięcy po objęciu kadry pokonał w dwumeczu Szwecję i sensacyjnie awansował na ME. W czerwcu minie osiem lat od tamtej rywalizacji. Przy okazji tej rocznicy podopieczne Kima Rasmussena zagrają dwumecz ze Szwedkami. Stawką będzie awans na Mistrzostwa Świata.



Dwa lata temu, po koncertowym przejściu fazy preeliminacyjnej, Polki w play-offach natrafiły na Dunki. Fakt, iż nie awansowały one na mundial bezpośrednio z ME był już chyba wystarczającą sensacją, na jaką mogły sobie one pozwolić w tak krótkim czasie. By awansować na MŚ trzeba więc było pokonać zespół, na który równie dobrze można natrafić w finale tej imprezy. Można mówić o pechu? Można. Potem były eliminacje tegorocznych ME. Cztery zespoły w grupie, dwa awansują. Polki są w trzecim koszyku. Z czwartego idzie jakaś płotka. Z pierwszego dostajemy Rosjanki - Mistrzynie Świata 2005, 2007 i 2009. Srebrne medalistki z Pekinu. Z drugiego Czarnogórki, które dopiero pięły się w rankingu do należnej im pozycji. Dziś są wicemistrzyniami olimpijskimi i, od kilku dni, Mistrzyniami Europy. Można mówić o pechu? Można. Potem jeszcze pojawiła się furtka - Holandia zrezygnowała z organizacji turnieju, przez co zwolniło się jedno miejsce. Skorzystała z niego Islandia - najwyżej sklasyfikowana drużyna z trzecich miejsc. A rywalizowała ona z Hiszpanią i Ukrainą. Polki były w tym zestawieniu drugie, przegrywając gorszym stosunkiem bramek. Można mówić o pechu? Można.


Oczywiście - naszą jest winą, że parę lat temu wypadliśmy z czołówki i teraz trzeba się męczyć, aby do niej wrócić. Ale tamte lata trzeba oddzielić grubą kreską. Teraz jest zespół Kima Rasmussena, który potrafił, w wyżej już wspomnianych kwalifikacjach ME, pokonać u siebie Rosjanki 30:22. Który Białoruś, która miała z nami walczyć w prekwalifikacjach, rozbił 29:19 i 30:22. I który zasłużył na choć odrobinę szczęścia. Aczkolwiek w losowaniu, które odbyło się w niedzielę, szczęścia była potrzebna cała fura. Z ośmiu potencjalnych rywali tylko Czeszki wydawały się być zespołem trochę (ale tylko trochę) odstającym od reszty stawki. Los jednak ponownie puścił oko do Islandek i im zafundował tego rywala. My mamy Szwedki. Szwedki, które na ME dwa lata temu zdobyły sensacyjne srebro. Ale w tegorocznym turnieju były "zaledwie" ósme. W Londynie nie zdobyły nawet punktu. Choć z naszego punktu widzenia patrząc, to sam fakt gry na IO budzi dziką zazdrość.


Męska reprezentacja Szwecji kilka tygodni przed srebrnymi dla nich Igrzyskami Olimpijskimi w Londynie przegrała dwumecz z Czarnogórą. I nie zobaczymy zespołu Trzech Koron na styczniowym mundialu w Hiszpanii. I w tym przypadku i osiem lat temu Szwedzi przegrywali jedną bramką. Dwumecze te łączy też fakt, że rewanże odbywały się poza Półwyspem Skandynawskim. W czerwcu drugie spotkanie także będzie w Polsce. Gdzie? Może w nowej hali w Kwidzynie, gdzie Polki rozbiły Rosjanki. Nie jest to największy obiekt w naszym kraju, ale na pewno będzie pełny kibiców, i to kibiców, którzy wiedzą o co chodzi. Może to będzie jakaś inna hala tego pokroju. Ważne, żeby była pełna. A na zapełnienie kobiecym szczypiorniakiem Hali Stulecia, czy innego Spodka jeszcze szans nie ma. Mam nadzieję, że jeszcze.


Taka już dola kibiców i dziennikarzy, że szukają jakichś mniej lub bardziej jawnych tendencji i serii, które mają sprawić, że coś się stanie po ich myśli. I ja tutaj trochę coś takiego uprawiam. Ale nie będę miał nic przeciwko, jeśli Polki pokonają Szwedki więcej niż jedną bramką. Jeśli w rewanżu nie trzeba będzie odrabiać strat. Po prostu trzeba dokonać przełomu i przeskoczyć na wyższy poziom. Bo aż szkoda rywalek naszych dziewczyn, które dostają od nich srogie lanie w fazach prekwalifikacyjnych.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

NIE TYLKO POLITYKA

#SkuteczniePosprzatane 0 0Znamy wyniki akcji #SkuteczniePosprzatane. Organizatorzy przygotowali ogromną niespodziankę
NSC 0 0National Sales Congress po raz trzeci na Narodowym. Motyw przewodni ma wiele wspólnego ze sportem
O TYM SIĘ MÓWI 0 0"Znajomi mi wyjaśnili". Kaczyński popłynął mówiąc o dzieciach – lekarka obala jego teorię
0 0Unia Europejska ma obciąć Polsce 13 miliardów euro. Chce przeznaczyć te pieniądze na ekologię
0 0Cios w kandydata PiS na komisarza. Zabrano mu część zadań
0 0Poważne oskarżenia Edyty Górniak. Wyjaśniła, czym były "podziękowania" Cleo
0 0Youtuber z kolegą nagrał jak jedzie 300 km/h i udawał, że to nie w Polsce. Szybko go namierzono
NATEMAT EXTRA 0 0“To jakby odbity człowiek”. Tutaj zachowały się ślady krwi powstańców
Reserved 0 0Top modelka w kampanii Reserved. Promuje kolejną odsłonę projektu ReDesign
Gutek 0 0Zachwyca się nim Tarantino. Oto 5 powodów, dla których trzeba zobaczyć najbardziej szalonego laureata Złotej Palmy