O autorze
Wrocławianin, student politechniki, bywalec sudeckich szlaków, kibic. Swoją karierę sportową rozpoczął w wieku 10 lat, zaś zakończył mając lat 12. Polski sport nie stracił jednak wiele, gdyż co to byłby za bramkarz piłki ręcznej co ledwo na jeden i trzy ćwierci metra od ziemi odstaje. Pozostało więc obcowanie z wielkim sportem z boku. Patrzenie i opisywanie.
Współpracownik serwisu PubSport.pl.

Udany chwyt MKOlu?

125. Sesja Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego zbliża się wielkimi krokami. Jak każda nieparzysta ostatnimi czasy, będzie ona nosić ze sobą emocje związane z wyborem gospodarza Igrzysk Olimpijskich - tym razem końca dobiegnie rywalizacja tercetu Madryt-Stambuł-Tokio. Ale podczas tegorocznego spotkania członów MKOlu będziemy mieli jeszcze kilka dodatkowych atrakcji. Dziesiątego września spośród sześciu kandydatów zostanie wybrany nowy sternik MKOlu, zaś kilka dni wcześniej ostatecznie ustalony zostanie program olimpijski na rok 2020. Czyli ostatecznie rozstrzygnięta zostanie kwestia zapasów, które w lutym z tegoż programu wyleciały trafiając do grona dyscyplin-kandydatów i stając się z miejsca niemal murowanym faworytem do odzyskanie swojego miejsca w olimpijskim światku.



Gdy nieco ponad pół roku temu zapasy zostały wykreślone z olimpijskiego programu podniosło się ogromne larum. Niemalże symbol olimpizmu, klasyka nad klasyki, upada pod ciężarem współczesnego ruchu olimpijskiego niesionego falą bezdusznych kalkulacji finansowych i praw marketingu. Zapomniano, że podczas londyńskiego rywalizacji zawody zapaśnicze były krytykowane za nieczytelność i zbyt dużą rolę interpretacji sędziowskiej. Nie zwrócono też w pierwszym momencie wielkiej uwagi na fakt, że zapasy zostały dokooptowane do grona dyscyplin, które starają się o wejście do programu olimpijskiego na rok 2020. Medaliści odsyłali do MKOlu swoje krążki, dziesiątki (setki?) tysięcy osób z całego świata podpisywało petycje, sprzeciwiało się na portalach społecznościowych... Szef Międzynarodowej Federacji Zapasów (FILA) Szwajcar Raphael Martinetti podał się do dymisji. Stery przejął Serb Nenad Lalović, który zrozumiał w czym rzecz i na czym polega ten drobny szantaż ze strony MKOlu.


Lalović zaraz po przejęciu władzy przyznał, że w ostatnich latach zapasy stały się sportem dla ekspertów. I że tak nie może być. 3 miesiące po szoku, na nadzwyczajnym kongresie FILA wprowadzono szereg zmian w przepisach w trybie natychmiastowym. W największym skrócie ujmując, wynikiem meczu nie będzie stosunek wygranych rund, lecz łączna suma punktów za wykonane akcje. Zachowanie pasywne nie będzie karane punktowo, lecz daniem rywalowi możliwości wyboru czy chce walczyć w stójce, czy przejść do parteru. To oczywiście nie wszystkie zmiany, lecz nie ma co w nie wnikać - wciąż są to sprawy dla ekspertów. Bo nie chodzi o to, by przeciętny kibic analizował tutaj zawiłości regulaminowe. Sęk w tym, żeby za 3 lata siadając na hali w Rio de Janeiro, bądź przed telewizorem dostał łatwo zrozumiały i efektowny produkt.


Ponadto ustalono, że jedno ze stanowisk wiceprezydenta FILA zawsze będzie należało do kobiety oraz zaplanowano zwiększenie liczby kobiecych konkurencji na igrzyskach. Kolejny plusik zebrany. Pod koniec maja, w przedwstępnym głosowaniu mającym na celu wyłonić z ośmiu dyscyplin-kandydatów trzy, które stoczą ostateczny bój, zapasy otrzymały 8 z 14 głosów. A głosowali przedstawiciele Komitetu Wykonawczego - podczas wrześniowej sesji w stolicy Argentyny wybierać będą wszyscy członkowie MKOlu i należy się spodziewać, że "masy" będą jeszcze bardziej skłonne do zagłosowania za tradycją aniżeli węższe grona kierownicze dokładniej analizujące całą problematykę.


Kontrkandydatami zapasów będą squash oraz wspólna kandydatura baseballu i softballu. Ta druga opcja, mimo że jest postępem wobec dawnego układu, bo pozwala rozegrać zawody na jednym obiekcie, to i tak nie znajdzie raczej powszechnego poparcia, bo obiekt ów jest kosztowny i nieprzydatny, zaś cała zabawa w te dyscypliny interesuje małą część świata. Nie sądzę by Komitet Olimpijski miał ochotę wracać do tej rzeki. Squash jest ciekawszą propozycją, ale miejsce jest tylko jedno.

Tutaj można się zastanawiać nad niedawną decyzją o ograniczeniu liczby dyscyplin do 28. Ale chwilowo tak to wygląda i już. I tak jak sportowcy trenują lata, by zdobyć olimpijski medal, miasta walczące o goszczenie igrzysk wymyślają coraz to ciekawsze koncepcje napędzając mimochodem cały sportowy światek, tak i światowe federacje, za sprawą MKOlu muszą dbać o siebie, bo mogą spaść w otchłań niebytu. I choć sam byłem zszokowany informacją o skreśleniu zapasów, to teraz ten delikatny szantaż, który okaże się korzystny i dla Igrzysk Olimpijskich i dla samych zapasów wydaje się być bardzo ciekawym zagraniem.