W Rosji lubią być naj. Dzięki geografii mają z resztą ku temu naturalne predyspozycje. W przypadku zbliżających się Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi także znajdzie się trochę naj. I nie chodzi tu o największą w historii olimpizmu liczbę pieniędzy, która przy okazji przygotowań i budowy obiektów wyparowała. W weekend, podczas którego w Szanghaju, za sprawą zawodów Pucharu Świata w short-tracku, rozpoczął nam się sezon olimpijski, w Olimpii wzniecony został ogień olimpijski. I wyruszył on w najdłuższą w historii ZIO sztafetę olimpijską.
REKLAMA
Po raz trzeci w swoim życiu ogień rozpaliła Ino Menegaki - aktorka, która kapłanką jest już od 18 lat. Następnie ogień przejął grecki sportowiec. A uściślając - grecki alpejczyk Ioannis Antoniou. Zapewne już żaden inny sportowiec z Hellady nie odegra większej roli przy okazji igrzysk w Soczi. Przekazał on płomień Aleksandrowi Owieczkinowi, który tylko po to przyleciał na kilka godzin do Grecji ze Stanów Zjednoczonych. Obaj panowie mieli przyjemność, mimo nieomal 30 stopni celcjusza, być przyodzianym w grubą kurtkę i czapkę. Taki jest wszak oficjalny strój sztafety olimpijskiej. Przez najbliższe kilka dni cieszyć się z ognia będą Grecy (choć nie wiem, czy taka atrakcja w cyklu dwuletnim wciąż jest jeszcze atrakcją), ale już 7. października rozbłyśnie on w Moskwie. I się zacznie...
123 dni, ponad 65 tysięcy kilometrów. Przeszło 14 tysięcy uczestników. Samoloty, pociągi, samochody, lodołamacz, łódź rybacka, poduszkowiec, trojka. Na szczyt Elbrusu i na dno jeziora Bajkał. Na biegun północny. Na Kamczatkę, ale i tuż za naszą miedzę - do Kaliningradu. Ze względów bezpieczeństwa bez ognia, ale z pochodnią w ręku dwóch rosyjskich kosmonautów wybierze się na spacer w przestrzeni kosmicznej. Około 130 milionów obywateli Rosji będą miały ogień olimpijski w zasięgu godziny od swoich domostw.
I tak jak ogień będzie krążył po całej Rosji, tak sportowcy będą podróżować po całym świecie, by w końcu spotkać się z nim 7 lutego w Soczi. Zaczęło się od short-tracku. Nasze reprezentantki, które ostatnio pokazały się nowatorską w skali kraju akcją publicznego zbierania środków na przygotowania do zawodów, nie dały niestety najlepszego powodu do wsparcia, czyli wyników sportowych. Ponadto Aida Bella upadła podczas wyścigu sztafety i doznała lekkiego wstrząśnienia mózgu. Na szczęście będzie mogła wystąpić na rozpoczynających się już dziś zawodach w Seulu.
Trochę dłużej trzeba będzie poczekać do zawodów Pucharu Świata w najbardziej interesującej nas dyscyplinie - narciarstwie klasycznym. Skoki i biegi wystartują za 2 miesiące. A skoro skoki i biegi, to w sumie kombinacja norweska, czyli konkurencja ani trochę poważana w naszym kraju. Według rankingu olimpijskiego sprzed tygodnia, mamy obecnie 2 miejsca, zaś na liście rezerwowej piastujemy odpowiednio 2. i 3. miejsce. Czyli ocieramy się o możliwość wystawienia zespołu. Nasi dwuboiści z pewnością będą wylewać siódme poty, by dostać się na igrzyska. I dostać łatkę turystów olimpijskich. Jak wielu o niej marzy...
