Oczywiście że szkoda. Niektórzy mówią, że lepiej niż tuż za podium, skończyć rywalizację kilka lokat niżej. Ale na pewno nie tym razem.
REKLAMA
O tym, że to największy sukces w historii kobiecej piłki ręcznej w naszym kraju przypominać nie trzeba. O tym, że Polki na tym turnieju sprawiły swoimi rezultatami sensację też. Nie chcę pisać, że jest to wynik ponad stan - ekipa Kima Rasmussena jest oparta o kilka zawodniczek, które wiedzą co to walka na międzynarodowym poziomie, zaś drużyna od kilku lat gra w podobnym składzie. Owszem, Duńczyk doprowadzając polskie szczypiornistki do półfinału Mistrzostw Świata zrobił więcej, aniżeli to od niego, przynajmniej w tak krótkim czasie, oczekiwano. Stworzył drużynę, która tu i teraz jest jedną z najlepszych ekip świata. Tu i teraz. Niedługo przyjdzie czas na kolejny etap - utrzymanie się w elicie. Przypomnimy sobie, że trzeba uratować wiszący na włosku awans do przyszłorocznych Mistrzostw Europy. Trochę później skojarzymy, że Polki miały najwyższą średnią wieku na całym kończącym się właśnie mundialu.
Ale jutro na Okęciu będzie bal. Dla naszych zawodniczek będący zwieńczeniem najwspanialszej przygody dotychczasowego sportowego życia. Szkoda, że wspominając go nie będą mogły wyciągnąć z szuflady medalu, czy też spojrzeć nań wiszący gdzieś w mieszkaniu. Ale pokonania Rumunek i Francuzek, gry przy 20-tysięcznej publiczności i tego jak zostaną przywitane w Polsce nikt nigdy im nie zabierze.
