Sprawa prezydenckiego doradcy prof. Michała Królikowskiego to kolejny dowód na to, że PiS nie zawaha się użyć wszelkich środków, aby dyscyplinować swoje środowisko. Nawet jeśli ceną miałaby być powtórka z historii. Jednak pamięć w obozie władzy jest zawodna. Szczególnie, gdy sondaże wskazują na rekordowe poparcie. Silne jest za to przekonanie, że „w miarę postępu rewolucji walka klasowa się zaostrza” .
REKLAMA
Według prokuratury prof. Królikowski może być zamieszany w pranie brudnych pieniędzy. Na tym etapie niewiele można o całej sprawie powiedzieć. Można natomiast zastanawiać się, na ile jest to faktycznie problem konfliktu z prawem, a na ile polityczne narzędzie, aby zdyscyplinować Andrzeja Dudę. Oczywiście w tym przypadku pierwsze nie wyklucza drugiego, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że właśnie o politykę tutaj chodzi. Trzeba by wykazywać się wyjątkową indolencją, aby nie widzieć związku z prezydenckimi pracami nad ustawami o sądownictwie.
Zbigniew Ziobro otrzymał bolesny cios, kiedy Prezydent (pod presją wielkich, społecznych protestów) postanowił dwie z trzech ustaw Ziobry zawetować. Obecny prokurator generalny jest znany z tego, że jako człowiek mściwy wykorzysta swoją pozycję, aby osiągnąć osobiste cele. W przeszłości już tak robił. Teraz jest podobnie.
Piątkowe spotkanie Duda – Kaczyński wygląda na ciąg dalszy sprawy. Ziobro zaatakował, kiedy Prezydent był w USA. Andrzej Duda po powrocie wpadł prosto w ręce Kaczyńskiego. Jaki przebieg miała rozmowa? Odpowiedzią będą ustawy, których treść mamy poznać w poniedziałek. Można jednak domyślać się, że wizyta w Belwederze miała w założeniu przypomnieć, kto jest kim i w jakiej roli występuje. Jest to coraz trudniejsze, ale Ziobro postarał się i przygotował prezesowi odpowiedni grunt.
Minister sprawiedliwości, jak drapieżnik zwietrzył krew. Kiedyś polityczny banita dzisiaj dostrzegł okazję, aby odkupić swoje winy. Obok osobistych predyspozycji ma do tego cały aparat prokuratorsko-ministerialny i nie waha się go używać.
Warto na te wydarzenia popatrzeć z nieco szerszej perspektywy. To właśnie Ziobro w 2007 roku pogrzebał PiS „znajdując” aferę w szeregach ówczesnej koalicji. Dał zielone światło do wszystkich działań, które w efekcie doprowadziły do wcześniejszych wyborów. Tak, jak wtedy, tak i dzisiaj nikt tych działań nie kontroluje, a już na pewno nimi nie zarządza. Konflikt w PiS jest wyraźny, politycy tej partii zaczynają się gubić, a rozgrywającymi są ci, którzy mają władzę i chcą ją za wszelką cenę utrzymać. Aby tak się stało muszą grać do bramki prezesa, co w sytuacji sondażowo silnej pozycji Prezydenta nie jest łatwe. Trzeba decydować.
Pisowska rewolucja trwa. Czy właśnie zaczyna pożerać własne dzieci?
