Dużo ostatnio plusów w naszym życiu. Zaczęło się od pierwszego „500+” i, jak z pierwszą edycją programu BigBrother, z każdą następną odsłoną jest coraz gorzej. Po pierwszym sukcesie medialnym powstały kolejne plusy: Mieszkanie +, Dostępność +, Senior + i Mama+ (kolejności nie jestem pewien). Za każdym razem nasi najjaśniej nam panujący za nasze własne pieniądze postanowili nas uszczęśliwić na siłę. Tak bardzo na siłę, że moje pokolenie i każde kolejne zbliża się do niewolnictwa. Czymże jest bowiem, jak nie niewolnictwem, tyranie przez całe życie bądź to za marne grosze, bądź na granicy głodu i opłacaniu rachunków, nie mając czasu na przyjemności?

REKLAMA
Skąd moja tak skrajnie niska ocena programów „+”? O ile jeszcze w przypadku „500+” jestem w stanie dostrzec jakiekolwiek pozytywy (co nie przesłania mi negatywnych aspektów tego programu) to każdy kolejny staje się parodią samego siebie. I jak w przypadku rewolucyjnego programu telewizyjnego z każdą kolejną edycją zainteresowanie słabnie, a producenci muszą się coraz bardziej starać, aby program zaistniał w przestrzeni publicznej.
Wracając jednak do niewolnictwa. W życiu nie ma nic za darmo. Pierwsza dawka narkotyku u ulicznego dealera nie jest za darmo dlatego, że ów dealer chce nam sprawić radość, ale abyśmy mu zaprzedali całe swoje życie, pieniądze, rodzinę. Abyśmy stali się jego niewolnikiem. Abyśmy z każdą kolejną dawką bardziej uzależniali się od niego. W przypadku rozdawnictwa dealerem jest Państwo. Państwo, które kusi „darmowym” obiadem, jednocześnie łupiąc każdego z nas z ponad połowy tego co zarobi…
Jeśli komuś się zdaje, że zarabia 20 zł brutto za godzinę to naprawdę dostaje około 14, a wypracowuje dla Państwa około 24… Około 40% Twoich zarobków zabiera Państwo, żeby rzucić części z nas ochłap. Ale to nie koniec. Z tych 14 złotych większość produktów ma stawkę 23% VAT, a jeszcze akcyza na część z nich (np. prąd – tak prąd – przecież to towar luksusowy, można przecież palić świeczką), opłaty inne (np. paliwowa) i ile zostaje? Hm? 10, może 9…
No i teraz „przeciętny” Kowalski musi zdać sobie sprawę, że stał się niewolnikiem. Swoje najcenniejsze aktywo, jakim jest jego własne życie, sprzedaje za kilka, kilkanaście złotych za godzinę. Nikt nam nie zwróci młodości, życia. Jak dealer - Państwo rozdając kolejne „+” zakuwa nas w kajdany zabierając ponad połowę tego, co zarobimy.
Kiedy zatem w kolejnym wydaniu „Dziennika Telewizyjnego” Partii Rządzącej (bo Wiadomościami już tego nie można nazwać) uśmiechnięty Prezes Rady Ministrów, bądź inny urzędnik będzie się chwalił, że Rząd coś nam podarował, to proszę o chwilę refleksji. Właśnie wciągacie kolejną dawkę… Kolejny raz stajecie się niewolnikami. Niewolnikami „obozu Dojnej Zmiany”.