Napływają meldunki z frontu. Trwa bitwa o przejezdność. Służby i pododdziały meldują gotowość. Przywódca – jak dobry gospodarz – wskazuje cele, tu zgani, tam pouczy, tu kogoś pochwali. Prowadzimy z kimś wojnę? Budujemy socjalistyczną ojczyznę? Nie – w tym putinowsko-propagandowym stylu władza opisuje budowę odcinka autostrady A2 między Łodzią a Warszawą.

REKLAMA
Budowa tego 90 km odcinka A2 to niesłychana zupełnie historia nieudolności, naiwnej wiary, że „Chińczyk potrafi”, marnotrawstwa pieniędzy i czasu. A w cieniu tego inwestycyjnego skandalu kryją się tragedie tysięcy ludzi – właścicieli i pracowników firm podwykonawczych, które nie otrzymały pieniędzy za dostarczone materiały lub wykonane roboty. Firmy te bądź już zbankrutowały, bądź stoją na krawędzi bankructwa, ludzie tracą pracę, a rząd i Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad umywają ręce i nic w tej sprawie nie robią.
Dzisiaj dla rządu liczy się tylko efekt. A zwłaszcza efekt propagandowy. Minister transportu Sławomir Nowak z zatroskaną miną zapowiada, że przed Euro 2012 nie uda się ukończyć 20 km odcinka A2 w okolicach Żyrardowa. – Przygotowujemy objazdy – informuje minister. Wbrew pozorom ta pesymistyczna wersja jest prologiem do starannie przygotowywanej propagandy sukcesu. Bo ministerstwo jest dzisiaj przekonane, że jeszcze przed Euro uda się na tym odcinku osiągnąć tzw. przejezdność.
Minister Nowak liczy na to, że wrzucona na parę dni przed Euro radosna wiadomość o włączeniu do ruchu ostatniego żyrardowskiego odcinka A2 przykryje wszystkie inne niepowodzenia – jak choćby brak dróg ekspresowych i szybkich połączeń kolejowych między miastami-gospodarzami Euro 2012.
Trzymając się tej wojenno-frontowej retoryki chcę powiedzieć panu ministrowi Nowakowi, że pamiętamy o co była ta wojna. Pamiętamy też, jakie bitwy należało w niej wygrać. I wiemy też jakich wygrać się niestety nie udało. A nade wszystko – kto najwięcej na tej wojnie stracił. Chciałbym więc zachęcić pana ministra, by nie skupiał się teraz na przygotowaniach do otrąbienia propagandowego sukcesu, a zdecydowanie więcej uwagi poświęcił na to, jak pomóc polskim firmom, które nie ze swej winy na budowie A2 straciły wszystko.