Czołowi przywódcy europejscy zaczęli mówić tak różnymi językami, że na nic zdadzą się tu wysiłki tysięcy tłumaczy pracujących w dziesiątkach instytucji Unii Europejskiej.

REKLAMA
Różne narracje dotyczą sposobów po jakie powinna sięgnąć Unia, by uporać się kryzysem strefy euro. A zwłaszcza tego, co zrobić z Grecją, która – jeśli padnie – może pociągnąć za sobą kolejne kraje i doprowadzić do katastrofy cały unijny projekt.
Wcześniej też nie było łatwo, ale duet Merkel–Sarkozy potrafił narzucić reszcie Europy pakt fiskalny. Wydawało się, że Europa wybrała jakąś drogę naprawy – oszczędne budżety, cięcia wydatków, ograniczanie deficytów i pomoc dla Grecji warunkowana daleko idącymi krokami naprawczymi podejmowanymi przez grecki rząd.
Ale teraz nikt już nic nie wie. Po pierwsze, Grecja jest i po, i przed wyborami. Nie ma tam rządu, który mógłby cokolwiek gwarantować w rozmowach z unijnymi partnerami, a przyszłość rysuje się jeszcze bardziej niepewnie, bo w sondażach zyskują tam partie skrajne, nie godzące się na żadne programy naprawcze. Po drugie – i to chyba jest jeszcze bardziej istotne – nowy francuski prezydent, socjalista François Hollande chce leczyć Europę całkowicie innymi środkami niż jego poprzednik. I innymi niż niemiecka kanclerz Angela Merkel.
Hollande krzywo patrzy na pakt fiskalny, zamiast twardej polityki fiskalnej chce – cokolwiek by to miało znaczyć – działań na rzecz pobudzenia wzrostu gospodarczego. I jest raczej za rozluźnieniem rygorów wobec Grecji, w czym miałaby pomóc emisja euroobligacji. Ale w tej sprawie natrafia na zdecydowany sprzeciw kanclerz Merkel.
Problem polega na tym, że choć formalnie wszyscy w Unii są równi, to jednak niektórzy są równiejsi. A zwłaszcza Francja i Niemcy. Bez wspólnego stanowiska tych dwóch państw nie jest możliwe wypracowanie wspólnej strategii całej Unii.
Dopiero co zakończony unijny szczyt w Brukseli pokazał, że do dogadania się Hollande’a z Merkel droga daleka. Na razie oboje dopiero szukają jakiegoś wspólnego języka, bo te, którymi się dotąd posługują, są wzajemnie nieprzetłumaczalne.