O autorze
Przewodniczący Stronnictwa Demokratycznego. Historyk. Poseł do Parlamentu Europejskiego (2004-2009), Wiceprzewodniczący (2001-2003) i Sekretarz Generalny (2003-2004) Platformy Obywatelskiej, Poseł na Sejm RP (1991-1993 i 1997-2004), Prezydent m.st. Warszawy (1999-2001), od 1987 roku działacz a w latach 1990-1991 Przewodniczący Niezależnego Zrzeszenia Studentów.

Zwycięstwo dla PiS-u. Nadzieja dla opozycji

Wybory uzupełniające do Senatu na Podlasiu zakończyły się co prawda spodziewanym i przekonującym zwycięstwem Anny Marii Anders z PiS-u, ale szczegółowa analiza wyników daje na przyszłość więcej nadziei opozycji niż obecnemu obozowi władzy.


W wyborach 2015 roku kandydat PiS-u Bogdan Paszkowski zdobywając 49,7% głosów zdeklasował rywali: na jego głównego kontrkandydata Mieczysława Bagińskiego z PSL-u głosowało wtedy 27,7% wyborców, a na pozostała czwórka kandydatów uzyskała łącznie 22,6% głosów.

Cztery miesiące później, w wyborach uzupełniających, gdy w miejsce Bogdana Paszkowskiego (objął funkcję wojewody) kandydatką PiS-u została Anna Anders, Prawo i Sprawiedliwość zanotowało niewielki spadek poparcia (o 2,4 pkt.%) uzyskując 47,3% głosów. Ten wynik mógłby prezes Kaczyński zanotować po stronie ewidentnych sukcesów, gdyby nie rezultat ponownie kandydującego Mieczysława Bagińskiego z PSL-u, który zgromadził 41,0% głosów – co oznacza wzrost aż o 13,3 pkt.%. Czwórka kolejnych kandydatów odnotowała tym razem łączne poparcie na poziomie 11,7% głosów.

Jak widać, różnicę pomiędzy kandydatem PiS-u a Mieczysławem Bagińskim wynoszącą w październiku 2015 roku 22 pkt.% udało się po czterech miesiącach zniwelować do niewiele ponad 6 punktów.

Mieczysław Bagiński swój bardzo dobry wynik zawdzięcza między innymi temu, iż był wspólnym kandydatem nie tylko swojego rodzimego PSL-u ale także Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej.

Kandydat PSL-u mógłby uzyskać jeszcze lepszy rezultat, gdyby zaangażowanie popierającej go opozycji było tak silne i spektakularne, jak miało to miejsce w przypadku poparcia PiS-u dla Anny Anders. Na Podlasie pojechał ją wspierać osobiście Jarosław Kaczyński, odbyło się tam także wyjazdowe posiedzenie klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. Po tym względem Platforma i Nowoczesna zdały co prawda egzamin politycznego rozsądku, gdyż nie wystawiły własnych kandydatów i formalnie poparły kandydata PSL-u, ale trudno powiedzieć, by w jakiś bardziej widoczny sposób uczestniczyły w jego kampanii.


Wybory z ostatniej niedzieli na Podlasiu to ważna lekcja dla dzisiejszej opozycji. Jej przekaz jest bardzo prosty: jeśli opozycja chce wygrać z PiS-em wybory w 2019 roku, musi iść razem, tworzyć w każdym okręgu wspólne listy i solidarnie się wspierać. Zwłaszcza jeśli miałaby nam grozić zmiana ordynacji i wybór części posłów w okręgach jednomandatowych. Ja zarówno Platformę jak i Nowoczesną gorąco do tego namawiam. Rywalizacja i wzajemne się zwalczanie to utrwalanie rządów PiS-u. Współpraca i wspólne listy to szansa na odsunięcie PiS-u od władzy.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0"Cały dom robi we wiadra". Sławojki i wychodki w środku polskiego miasta