„Lecz nade wszystko – słowom naszym / Zmienionym chytrze przez krętaczy / Jedyność przywróć i prawdziwość”. Julian Tuwim byłby zapewne zdziwiony, że to jego słowa przywołuję, by skomentować zaskakujący sondaż dotyczący opinii Polaków na temat związków partnerskich. Ale sondaż ten pokazuje, że Polakom – nade wszystko – chodzi o słowa.
REKLAMA
Jak podaje „Gazeta Wyborcza” (19.06.2012) wprowadzenie związków partnerskich dla osób różnej płci popiera 71% Polaków. Ale możliwość zawarcia związku partnerskiego przez osoby tej samej płci akceptuje jedynie 23% respondentów, a prawie 2/3 jest przeciw.
Związki partnerskie – gdy spojrzymy na poważne propozycje w tej materii – definiowane są głównie poprzez danie osobom wchodzących w taki związek takich samych praw jak w związkach małżeńskich w trzech obszarach. Chodzi tu o prawo do informacji o zdrowiu partnera, prawo do wspólnego rozliczania podatków i prawo do dziedziczenia, w tym do dziedziczenia renty bądź emerytury.
I tu okazuje się, że ci sami Polacy, którzy w 2/3 są przeciwni związkom partnerskim dla par homoseksualnych, w większości opowiadają się za tym, by partnerzy homoseksualni mieli prawo do informacji o zdrowiu partnera (68% za), mogli się wspólnie rozliczać z podatków (55% za) i mogli także dziedziczyć po sobie renty lub emerytury (55% za).
To pokazuje, jak dalece Polacy nie chcą zgodzić się na poszerzanie znaczenia pewnych słów. Widać, że w ramach przywracania – ich zdaniem – pewnym słowom „jedyności” i „prawdziwości” nie tylko słowo „małżeństwo” rezerwują dla związku heteroseksualnego, lecz także słowo „związek” może ich zdaniem opisywać jedynie parę, którą tworzą mężczyzna i kobieta.
„Granice mojego języka są granicami mojego świata” – pisał wiek temu Ludwik Wittgenstein. Sondaż na temat związków partnerskich ujawnia ciągłą aktualność tej filozoficznej prawdy.
