Rząd Donalda Tuska zdaje się żyć na jakiejś oddalonej od Polski o tysiące mil wyspie – być może jest ona nawet zielona – gdzie nie docierają żadne sygnały o polskiej gospodarce. Bo jak wytłumaczyć brak jakiejkolwiek reakcji rządu na dramatyczne dane o lawinowo narastającej liczbie upadłości polskich firm.
REKLAMA
Słabnący puls polskiej gospodarki najlepiej obrazują dane z sądów. Jak podaje dzisiejszy „Dziennik Gazeta Prawna” w ciągu pierwszych 6 miesięcy 2012 roku w największych aglomeracjach liczba wniosków u upadłość złożonych do sądów wzrosła w stosunku do analogicznego okresu 2011 roku o 50 procent.
Podobnie niedobrą dynamikę widzimy w liczbie już ogłoszonych przez sądy gospodarcze bankructw. Według „Gazety Finansowej” od stycznia do czerwca 2012 roku ogłoszono upadłość 416 firm – co w porównaniu do tego samego okresu roku ubiegłego oznacza wzrost o ponad 19 procent.
Najgorsza sytuacja występuje w budownictwie, ale złe prognozy dotyczą także branży spożywczej czy transportu.
Rząd – jeśliby zdobył się na jakiś komentarza w tej sprawie – to zapewne zwróciłby uwagę na kryzys w strefie euro, na tle którego my i tak nie wypadamy najgorzej. Otóż tego rodzaju oceny można było od biedy przykładać do polskiej gospodarki dwa lata temu. Dzisiaj trzeba mówić o tym, co jest złego po naszej stronie. A główne przyczyny upadłości polskich firm to zatory płatnicze, zła ustawa o zamówieniach publicznych wymuszająca na firmach samobójcze wyścigi cenowe, czy wreszcie służby skarbowe i prokuratura wręcz nastawione na to, by niszczyć firmy – co coraz bardziej przypomina PRL i prowadzoną wtedy nieustępliwą walkę z „prywaciarzami”.
Jeśli premier Donald Tusk nie wie, jak państwo, którym zarządza, niszczy przedsiębiorstwa, niech się zapozna z historią firmy Bestcom („Rzeczpospolita” z 23.07.br). Ta świetnie działająca firma zatrudniająca w 2005 roku 75 osób została zniszczona przez prokuraturę, która postawiła właścicielom firmy wyssane z palca zarzuty i pozbawiła ich wolności w ramach tzw. „aresztu wydobywczego”. Dzisiaj prokuratura wycofuje wszystkie zarzuty, ale firmy już nie ma.
Rząd w sprawie powstrzymania upadłości polskich firm ma naprawdę wiele instrumentów: organizacyjnych, prawnych i finansowych. Musi tylko umieć i chcieć z nich skorzystać.
