Tak się złożyło, że czekałem na konferencję prasową premiera Donalda Tuska razem ze znajomym dziennikarzem. Premier miał się spotkać z dziennikarzami nie tylko w kontekście obciążającej PSL afery taśmowej, ale także po ujawnieniu przez media skali nepotyzmu i kolesiostwa w szeregach Platformy.
REKLAMA
Przede wszystkim interesowało nas to, jak Donald Tusk skomentuje nepotyzm w swoich szeregach. Nie zdziwiło nas, że sam Donald Tusk omija ten niewygodny dla siebie temat szerokim łukiem. Ale to, że żaden z obecnych na sali dziennikarzy nie zadał w tej sprawie premierowi pytania było szokujące. Towarzyszący mi dziennikarz nie dowierzał widząc zasznurowane usta swoich kolegów. – To po prostu niewiarygodne – powiedział. – Czyżby taki był teraz poziom polskiego dziennikarstwa?
Politycy PiS-u wietrzyliby tu pewnie jakiś spisek. Moim zdaniem żadnego spisku tu nie ma. Jest za to niczym nieuzasadniona, wynikająca w dużej mierze z braku profesjonalizmu niezwykła życzliwość sporej części mediów do Donalda Tuska. Ona powoduje, że Donald Tusk jest w istocie pod osłoną. Bo cóż z tego, że jedni dziennikarze napiszą o kolesiostwie w Platformie, skoro inni – ci chodzący na konferencje prasowe premiera – „zapomną” go o to zapytać. Przy tak „uprzejmych” dziennikarzach premier Tusk nie ma się czego bać.
Politycy PiS-u wietrzyliby tu pewnie jakiś spisek. Moim zdaniem żadnego spisku tu nie ma. Jest za to niczym nieuzasadniona, wynikająca w dużej mierze z braku profesjonalizmu niezwykła życzliwość sporej części mediów do Donalda Tuska. Ona powoduje, że Donald Tusk jest w istocie pod osłoną. Bo cóż z tego, że jedni dziennikarze napiszą o kolesiostwie w Platformie, skoro inni – ci chodzący na konferencje prasowe premiera – „zapomną” go o to zapytać. Przy tak „uprzejmych” dziennikarzach premier Tusk nie ma się czego bać.
