Być może prawne uregulowanie związków partnerskich dotrze do Polski przez Strasburg, gdyż do mieszczącego się tam Europejskiego Trybunału Praw Człowieka na brak takich uregulowań złożyły skargę dwie Polki żyjące w stałym partnerskim związku od 8 lat. Nie musielibyśmy tą sprawą kłopotać Trybunału w Strasburgu, gdyby nie postawa Platformy Obywatelskiej.
REKLAMA
Bo to Platformie przede wszystkim zawdzięczamy brak jakichkolwiek uregulowań w tej sprawie. Przed wyborami Platforma Obywatelska obiecywała rozwiązać ten problem, by rok później, trochę chyłkiem, bo na forum Komisji Ustawodawczej Sejmu, wyrzucić projekt prawnego usankcjonowania związków partnerskich do kosza.
Platforma argumentowała przy tym, że przeszkodą jest tutaj Konstytucja, a dokładnie jej 18 artykuł stanowiący, iż „Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”.
Nie wiem, jaką choćby cząstkę ochrony małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny mogłoby odebrać prawne usankcjonowanie związków partnerskich i przyznanie partnerom żyjącym w takich związkach prawa do dziedziczenia po sobie jak po osobach najbliższych, wspólnego opodatkowania, czy uzyskania informacji w szpitalu o stanie zdrowia partnera. Nie sądzę również, że konstytucyjny (i słuszny zarazem) nakaz ochrony przez państwo małżeństwa należy interpretować jako jednoczesny konstytucyjny zakaz prawnego usankcjonowania związków innych niż małżeństwo.
Platforma „uczepiła” się takiej interpretacji Konstytucji, by – jak to często bywa – być i „za” i „przeciw”. Najpierw coś obiecać, a później się wycofać. Zrobić krok do przodu, a potem do tyłu. Tak naprawdę to Platforma nie chce być ani w gronie tych, którzy forsują korzystne dla związków partnerskich zmiany prawne, ani wśród tych, którzy do takich zmian są nastawieni wrogo.
Z tego punktu widzenia Strasburg jest dla Platformy najbardziej wygodny. W zależności od tego jaki będzie werdykt i od tego, do kogo Platforma będzie się zwracać, zawsze będzie się można powołać na autorytet sędziów Trybunału lub zrzucić na nich odpowiedzialność.
