O autorze
Przewodniczący Stronnictwa Demokratycznego. Historyk. Poseł do Parlamentu Europejskiego (2004-2009), Wiceprzewodniczący (2001-2003) i Sekretarz Generalny (2003-2004) Platformy Obywatelskiej, Poseł na Sejm RP (1991-1993 i 1997-2004), Prezydent m.st. Warszawy (1999-2001), od 1987 roku działacz a w latach 1990-1991 Przewodniczący Niezależnego Zrzeszenia Studentów.

Ustawa o blokowaniu dostępu do informacji publicznej

Coraz trudniej uzyskać dostęp do informacji publicznej. Pierwszą barierą jest urzędnicza niechęć. Pokutuje nostalgia za „starymi dobrymi czasami”, gdy wszystko co dotyczyło władzy było z natury rzeczy poufne. Drugi powód to treść art. 3 ustawy o dostępie do informacji publicznej, zgodnie z którym „prawo do informacji publicznej obejmuje uprawnienia do uzyskania informacji publicznej, w tym uzyskania informacji przetworzonej w takim zakresie, w jakim jest to szczególnie istotne dla interesu publicznego”.


Powyższy przepis wprowadzono po to, aby uwolnić urzędy od zalewu wniosków, w których studenci piszący prace magisterskie zwracali się o szczegółowe analizy danych, przerzucając w ten sposób na urzędników pracę, którą powinni wykonać samodzielnie.

Jak pokazuje dzisiejsza praktyka, wylano tu dziecko z kąpielą. Bo jak się okazuje, praktycznie wszystko może być podciągnięte pod „informację przetworzoną” – a wtedy, zgodnie z ustawą, wnioskujący musi wykazać, że udzielenie takiej informacji „jest szczególnie istotne dla interesu publicznego”. A to, czy tak jest podlega ocenie urzędnika.

W małej gminie podwarszawskiej radny wystąpił w listopadzie ubiegłego roku z wnioskiem do burmistrza o udzielenie informacji publicznej, ile w roku 2011 urząd wydał na promocję gminy. Burmistrz odmówił, gdyż uznał to za informację przetworzoną, a radny nie uzasadnił, że udzielenie tej informacji jest „szczególnie istotne dla interesu publicznego”. Oczywiście nie istnieje gotowy dokument pod nazwą „wydatki urzędu na promocję w danym roku”, ale dane te są dosłownie na wyciągnięcie ręki; wszak skarbnik gminy dysponuje na bieżąco wiedzą, ile wydał pieniędzy „w danym paragrafie”.


W największej polskiej gminie – mieście stołecznym Warszawie – prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz odmawia radnemu informacji, z kim i za ile podpisywała umowy cywilno-prawne od 2007 r. W tym przypadku decydującą motywacją pani prezydent jest przywołana na wstępie nostalgia za czasami, gdy władzy nikt nie patrzył na ręce. Nostalgia tak silna, że Hanna Gronkiewicz-Walz danych nie ujawniła do dzisiaj, mimo iż nakazuje jej to prawomocny wyrok sądowy.

Aż by się prosiło, by w sprawie ułatwienia dostępu do informacji publicznej zabrał głos prezydent Bronisław Komorowski. Bo chodzi tu o zapisane w art. 61. Konstytucji nasze obywatelskie prawo do informacji, a prezydent, zgodnie z Konstytucją, na straży tejże Konstytucji stoi.

Ale niestety w sprawie dostępu do informacji publicznej sam prezydent też nie jest bez grzechu. Odmówił bowiem Fundacji FOR Leszka Balcerowicza udostępnienia opinii i ekspertyz, którymi kierował się przy podpisywaniu nowelizacji ustawy o OFE.

Na marginesie chciałbym dodać, że w tej małej podwarszawskiej gminie wnioskujący radny należy do PO, a broniący dostępu do informacji burmistrz należy do PiS-u. W Warszawie jest na odwrót – wniosek składał radny z PiS-u, a odmawiająca informacji pani prezydent jest członkiem PO. Z kolei Leszek Balcerowicz jak i Bronisław Komorowskiego są dzisiaj formalnie bezpartyjni.

To pokazuje, że niechęć do udzielania informacji publicznej nie ma barw partyjnych. Dotyczy urzędników jako takich – jak widać od najniższego aż po najwyższy możliwy szczebel. Niestety sprzyja im źle napisana ustawa.

Praktyka jej funkcjonowania wskazuje, że dzisiaj nie tyle ułatwia ona dostęp do informacji, co jest raczej użytecznym instrumentem dla tych, którzy dostęp taki chcą blokować.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Reserved 0 0Reserved pokazuje inną twarz lat 80. Wieczorowa kolekcja bierze z nich to, co najlepsze
Cinergia 0 0Reżyser “Pokoju” i aktor z “Matriksa” przyjadą do Łodzi. Rusza festiwal Cinergia
Skoda Polska 0 0Nowe auto nie musi być kupione za gotówkę. Można je mieć jak telefon na abonament
T-mobile 0 0Zachwyciła go postać epizodyczna. Raczek o kultowym już filmie
0 0Michalkiewicz ujawnił dane ofiary księdza. Pytamy, czy mu nie wstyd
0 0Robią coś, czego bał się rząd PiS. Czesi wprowadzają podatek, który tak drażni Amerykanów
0 0Edycja genów to rynek wart miliardy. Opiera się na metodzie podejrzanej u bakterii
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Psy zagryzły kobietę w ciąży. Umarła w lesie, w którym trwało polowanie
0 0Dulkiewicz o kandydaturze Jaśkowiaka. Wymowna reakcja prezydent Gdańska
0 0Z domowym budżetem to by nie przeszło. Rząd zachowuje się jak nieodpowiedzialna gospodyni

MOTO

0 0Gdzieś już to widziałeś. Seat Tarraco to dobre… niemieckie auto – nie licz na hiszpański temperament
0 0Ten dziwoląg da się lubić. Nowy C-HR ma przekonać tych, którzy do tej pory mówili mu "nie"