Jeśli Platforma przegrywa z PiS-em – piszę „jeśli” bo na razie wskazuje na to jeden sondaż – to robi to na własne życzenie, wskutek własnych zaniechań i błędów Donalda Tuska.
REKLAMA
Gdy w pierwszych miesiącach 2012 roku, po awanturze z ACTA i po bałaganie z listą leków refundowanych, notowania Platformy zaczęły ostro spadać, wśród polityków tej partii dawało się zauważyć objawy paniki. W prywatnych rozmowach nie kryli oni swojego przerażenia – zwłaszcza gdy wypowiadali się posłowie z tylnych ław, dla których spadek notowań o 5–10% oznaczał pewną utratę mandatu.
Ale sukces Euro 2012 przyniósł poprawę notowań. Wielu polityków Platformy, uwierzywszy, że partia złapała drugi oddech, zatraciło czujność. Polityczny instynkt zatracił też Donald Tusk. Myślę tu o nieprzemyślanej, nieroztropnej zapowiedzi kolejnego expose. Był to błąd z paru powodów.
Po pierwsze, deklaracja w sprawie expose była ogłoszona z takim wyprzedzeniem czasowym, że dała PiS-owi możliwość przeprowadzenia wyprzedzającego ataku – oglądaliśmy debatę gospodarczą, czekaliśmy i wreszcie zobaczyliśmy kandydata na premiera (który – nota bene – w niczym nie przypomina nie tylko Antoniego Macierewicza ale także Jarosława Kaczyńskiego), a ponadto PiS zapowiedział debatę w sprawie ochrony zdrowia.
Po drugie, pomysł by szef rządu rok po wygranych wyborach wygłaszał drugie expose, wielu komentatorom i – jak sądzę – wielu obywatelom wydał się mało poważny. Byłoby to bowiem trzecie expose Donalda Tuska – i to wygłoszone w sytuacji, gdy po dwóch poprzednich zostały głównie zapowiedzi i obietnice, za którymi nie poszły żadne działania.
Po trzecie wreszcie, w tym długim okresie oczekiwania na expose, gdy aktywność PiS-u była aż nadto widoczna, Platforma nie robiła nic, bo przecież... czekała i czeka nadal na to expose właśnie.
W ten sposób Donald Tusk zapracował na sondażowy sukces PiS-u. Do tego doszły jeszcze dwa elementy, też w jakiejś mierze zawinione przez rząd.
Jednym jest pogarszająca się sytuacja gospodarcza, która na początku jesieni przyniosła coraz większe kłopoty polskim przedsiębiorcom.
Drugim, nieszczęsna zamiana ciał ofiar katastrofy smoleńskiej. Ona bowiem spowodowała, że część osób, które były jak najdalej od smoleńskiej narracji Prawa i Sprawiedliwości, zaczęła się zastanawiać, czy w tych wszystkich oskarżeniach wysuwanych po adresem rządu nie ma czegoś na rzeczy.
Gdy Platforma przez ostatnie lata wyprzedzała w sondażach PiS mówiono, że to Kaczyński pracuje na rzecz Tuska. Jeśli następne sondaże potwierdzą pierwsze miejsce PiS-u, śmiało będzie można powiedzieć, że teraz to Tusk odwdzięcza się Kaczyńskiemu.
