Który to już rok Platforma Obywatelska, obiecując projekt ustawy w sprawie in vitro, grzęźnie w jałowych sporach wewnętrznych i traci czas na przeciąganie liny między konserwatystami podczepionymi pod Jarosława Gowina a tracącymi na znaczeniu liberałami?
REKLAMA
Ta kompromitująca bezdecyzyjność Platformy każe przyklasnąć inicjatywie lewicowego prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka i popierających go radnych, dzięki którym w Częstochowie będą dofinansowywane zabiegi in vitro.
Chwalę częstochowską inicjatywę z trzech powodów.
Po pierwsze, samorząd częstochowski pokazał, że tę trudną kwestię, jaką jest procedura in vitro, można poddać prawnym regulacjom wskazującym kryteria, przy spełnieniu których możliwe jest dofinansowanie z funduszy publicznych. Warto przy tym zaznaczyć, że z oczywistych powodów częstochowskie rozwiązanie nie określa granic dopuszczalności stosowania tej procedury, a jedynie warunki jakie muszą być spełnione, by możliwe było częściowe jej sfinansowanie z budżetu gminy. Być może warto w tym szukać podpowiedzi dla przyszłych rozwiązań ustawowych.
Po drugie, jestem pod wrażeniem determinacji prezydenta Matyjaszczyka – znalezienie formuły prawnej dla finansowania jakiejkolwiek procedury medycznej z budżetu gminy wymaga nie lada gimnastyki umysłowej.
Ale po trzecie, częstochowska inicjatywa cieszy mnie dlatego – i to jest najważniejsze – że być może zawstydzi ona Donalda Tuska i wymusi na nim wreszcie podjęcie jakiejś decyzji w tej materii.
