Partnerstwo publiczno-prywatne (PPP), które powinno być jak najczęściej wykorzystywanym sposobem realizowania inwestycji infrastrukturalnych, jest u nas w odwrocie. Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna” (24.10.2012) wartość ogłoszonych w Polsce projektów w ramach PPP spadła w ciągu ostatnich dwóch latach o 46%. Nietrudno wskazać tego powody.
REKLAMA
Ponad rok temu pisałem o szczęśliwie zakończonej, a trwającej ponad 6 lat gehennie b. prezydenta Warszawy Wojciecha Kozaka, którego wraz ze współpracownikami fałszywie oskarżono o wniesienie w imieniu miasta do spółki zawiązanej z podmiotem prywatnym gruntu o zaniżonej cenie. Po 6 latach sąd nie dość, że uniewinnił wszystkich oskarżonych, to uznał, że ich działania można uznać za wzorcowe dla osób, których obowiązkiem jest reprezentowanie interesu publicznego.
Ale z drugiej strony żadna z oskarżonych a ostatecznie uniewinnionych osób nie pracuje dzisiaj w samorządzie, a gdyby któraś z nich pracowała, to po tak dolegliwym doświadczeniu 6 lat walki o swoje dobre imię, głęboko by się zastanowiła, czy raz jeszcze wchodzić w publiczno-prywatne partnerstwo. Zwłaszcza, że w analogicznej (a trwającej już prawie dekadę) sprawie dotyczącej warszawskich Złotych Tarasów (tam też samorząd wniósł do spółki grunt) wyrok jeszcze nie zapadł.
Donosy do prokuratury w tych dwóch sprawach „zawdzięczamy” kompletnej ignorancji i chorobliwej podejrzliwości PiS-owskiej ekipy Lecha Kaczyńskiego, gdy ten, w latach 2002-2005, rządził Warszawą. Ale rządząca w Warszawie po Lechu Kaczyńskim i reprezentująca Platformę Obywatelską Hanna Gronkiewicz-Waltz nic w tej sprawie nie zmieniła. Nadał partnerstwo publiczno-prywatne traktowane jest jako bardzo podejrzany model prowadzenia publicznych inwestycji.
Poza Warszawą jest podobnie. Sądzę zresztą, że oskarżenia kierowane wobec warszawskich samorządowców miały wpływ na to, jak inne samorządy podchodzą dzisiaj do modelu PPP. A podchodzą niechętnie, bojąc się licznych kontroli, podejrzeń o korupcje czy wreszcie formalnych oskarżeń, z których – jak pokazuje przykład ekipy Wojciecha Kozaka – można się co prawda oczyścić, ale po wielu latach.
Rząd – jak pisze „Dziennik Gazeta Prawna” – głowi się, jak model PPP wdrożyć na dużą skalę w naszym kraju. Jednym ze sposobów miała być dostępna w Internecie i służąca wymianie poglądów Platforma PPP. Myślę, że bardziej potrzebna jest tu jasna deklaracja premiera, że samorządowcy realizujący inwestycje w ramach PPP nie będą już traktowani jak potencjalni przestępcy lecz – przeciwnie – że ich działania będą odtąd uznawane za godną naśladownictwa wzorową dbałość o interes publiczny.
