Czy międzynarodowa komisja do spraw wyjaśnienia smoleńskiej katastrofy musi być narzędziem w rękach zwolenników teorii spiskowych? Wręcz przeciwnie. To szansa, aby wreszcie skończyć z fantastyką Antoniego Macierewicza i jego zwolenników, którzy wierzą, że w Smoleńsku prezydent Kaczyński padł ofiara spisku i zamachu.

REKLAMA
Ostatnie wydarzenia wokół katastrofy smoleńskiej sprawiły, że Polacy są zagubieni i zdezorientowani. Dotychczas przytłaczająca większość wierzyła, że to, co przedstawiła rządowa komisja, jest naprawdę pełnym obrazem przyczyn i okoliczności tej tragedii. Tak było aż to teraz, aż do momentu kiedy urągające przyzwoitości pomyłki w identyfikacji ciał ofiar kazały na nowo postawić pytanie o profesjonalizm służb, które zajmowały się i zajmują wyjaśnieniem przyczyn katastrofy. Te pytania i wątpliwości będą się mnożyć i to bynajmniej nie tylko wśród zwolenników teorii spiskowych. W sytuacji lawinowo narastających pytań i wątpliwości nie trzeba być wyznawcą Antoniego Macierewicza, żeby zadawać sobie pytania czy może jest coś na rzeczy w teoriach, które prezentuje setka naukowców głoszących, że katastrofa była wynikiem spisku i zamachu. Nawet jeśli większość Polaków, a ja wraz z nimi, uzna to jednak za niedorzeczność, to ziarno zwątpienia i podejrzliwości zostało zasiane. Pytania i wątpliwości mnożą i potęgują fatalne pomyłki przy identyfikacji ciał ofiar katastrofy. Znów bardzo wielu Polaków zastanawia się, czy to zwykłe rosyjskie bałaganiarstwo, czy kryje się za tym jakaś mroczna i znacznie bardziej poważna historia. Wreszcie ostatnia odsłona smoleńskiej zawieruchy każe stawiać pytania czy doniesienia dziennikarzy „Rzeczpospolitej” o materiałach wybuchowych na wraku samolotu są jedynie wytworem ich wyobraźni i skutkiem braku profesjonalizmu, czy tez mamy do czynienia przynajmniej z poważnymi wątpliwościami, które musza być wyjaśnione.
Zwykły człowiek nie znający szczegółów smoleńskiego śledztwa nie ma szansy, aby wyrobić sobie kompetentnie własne zdanie. To rodzi coraz to nowe wątpliwości i spekulacje. Nie byłoby ich gdyby polski rząd potrafił nie tylko sprawnie przeprowadzić śledztwo, ale przede wszystkim sprawnie komunikować jego efekty opinii publicznej. Tak się jednak nie stało. W tej sytuacji dziwię się premierowi, że widząc fiasko swojej polityki w tej sprawie i głębokie podziały w polskim społeczeństwie nie decyduje się na powołanie międzynarodowej komisji, której zadaniem będzie pełne wyjaśnienie wszystkich przyczyn i okoliczności smoleńskiej tragedii.
Sam nie mając wątpliwości, że smoleńska katastrofa była tragicznym wypadkiem lotniczym dziwie się premierowi podwójnie. Po pierwsze, narastające wątpliwości wokół katastrofy są faktem, a polskie państwo nie było dotąd w stanie kompetentnie, a przede wszystkim przekonująco na nie odpowiedzieć. Po drugie, stan narastającej niepewności co do przyczyn katastrofy i wynikające z tego podziały w społeczeństwie służą znaczniej bardziej PiSowi niż Platformie i mogą stanowić dla partii Jarosława Kaczyńskiego przepustkę do powrotu do władzy. Więcej, mogą za długie lata a nawet dziesięciolecia zakorzenić w świadomości społecznej mit wydarzeń smoleńskich, jako czegoś tajemniczego, do końca nie odkrytego i nie wyjaśnionego. A przecież w tej sprawie nikt nie ma i nie powinien mieć interesu w tym, aby cokolwiek ukrywać.
Obawiam się, że w oczach większości Polaków doszliśmy już do takiego poziomu niepewności i wątpliwości w sprawie Smoleńska, że tylko międzynarodowa komisja jest je w stanie ostatecznie przeciąć i rozstrzygnąć. Oczywiście nie przekona to wszystkich. Rzecz nie idzie jednak o przekonanie zadeklarowanych wyznawców fantastyki Antoniego Macierewicza, ale narastającej grupy coraz bardziej zdezorientowanych obywateli, którzy nie wierzą ani w wersję Macierewicza ani w oficjalną propagandę obozu rządowego.
Nie jestem na tyle naiwny, aby wierzyć, że wyniki prac takiej międzynarodowej komisji zadowolą wszystkich. Jestem jednak przekonany, że miałyby one ogromne znaczenie dla milczącej większości, która choć nie jest zaangażowana po żadnej ze stron smoleńskiego sporu, w istocie decyduje o tym, kto będzie w Polsce rządził oraz jaka prawda o smoleńskiej katastrofie zakorzeni w się w polskim społeczeństwie. Dlatego tak ważne jest dotarcie do nich i pokazanie ponad wszelką wątpliwość jak było naprawdę. Chodzi bowiem o wyeliminowanie wrażenia, że w sprawie katastrofy smoleńskiej władza ma coś do ukrycia. Chodzi o pełne pokazanie prawdy.
Temu zadaniu osłabiony wizerunkowo premier i jego ekipa nie są w stanie podołać. Dlatego na miejscu Donalda Tuska poważnie analizowałbym możliwość powołania międzynarodowej komisji ds. zbadania smoleńskiej katastrofy. Jeśli tak się nie stanie, to pytania i wątpliwości będą narastać u coraz większej grupy Polaków. Może sprowadzić to na premiera i jego partie poważne konsekwencje polityczne i wyborcze, a jedyną ich nadzieją będzie to, że katastrofa smoleńska na dobre Polakom zbrzydnie i spowszednieje.