Rok temu groziło nam, że Dzień Niepodległości będzie świętem na trwale zawłaszczonym przez prawicę a przy tym jego głównymi obchodami będą uliczne rozróby. Wczoraj okazało się, że jest to jednak nasze wspólne i radosne święto. Trzeba oddać sprawiedliwość prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, bo to głównie w wyniku jego inicjatywy udało nam się to święto odzyskać.

REKLAMA
Oczywiście był też kilkutysięczny marsz prawicy zorganizowany przez ONR i Młodzież Wszechpolską – marsz z racami, rzucanymi na policję kostkami powyrywanymi z bruku, i z transparentami, które dzielą a nie łączą. Ale dla przytłaczającej większości Polaków radosne świętowanie, którego głównym przejawem był prezydencki pochód Traktem Królewskim było przesłaniem ważniejszym. W takie właśnie radosne i wspólne świętowanie wpisywały się także inne wydarzenia – jak maraton niepodległości, puszczanie lampionów czy słynne dla Poznania, towarzyszące Świętu Niepodległości imieniny Św. Marcina.
Dzięki temu tym razem to co skrajne, wrogie i „zadymiarskie” zepchnięte zostało wczoraj na margines. Musimy wszyscy zadbać, by w przyszłym roku udało nam się taką właśnie radosną atmosferę Święta Niepodległości podtrzymać. Inna sprawa, że w tym roku pomogła nam także pogoda. Listopad nie zawsze bywa tak łaskawy. Dlatego postulowałbym, by do naszej tradycji wspólnej radosnej zabawy na trwale wpisać także 4 czerwca. Bo wybory z 4 czerwca 1989 roku to bardzo ważna data w naszej historii. Data naszego zwycięstwa. A przy tym prawie zawsze jest wtedy ciepło i słonecznie.