Dokładnie rok temu, gdy większość komentatorów pytała, kiedy wreszcie egipscy generałowie wycofają armię do koszar i umożliwią tym samym wprowadzenie w kraju pełnej demokracji, uważałem, że w Egipcie wycofanie armii do koszar może przynieść mniej (a nie więcej) demokracji i mniej (a nie więcej) poszanowania praw mniejszości.

REKLAMA
Bo w listopadzie ubiegłego roku ulicach Kairu, w odróżnieniu od wcześniejszych zamieszek ze stycznia i lutego, na nie nadawali tonu zwolennicy liberalnej demokracji, lecz coraz bardziej agresywni przedstawicieli Bractwa Muzułmańskiego.
Armia zgodziła się w końcu na przeprowadzenie w Egipcie wolnych wyborów i w czerwcu 2012 roku, reprezentujący Bractwo Muzułmańskie Mohamed Mursi, uzyskawszy niespełna 52% głosów, został wybrany na prezydenta Egiptu.
Rok temu pisałem („Egipski dylemat z demokracją” – blog z 22 XI 2012 r.), że „ustrój demokratyczny konstytuują dwie zasady. Pierwsza to demokratyczny wybór władzy, którą sprawuje zwycięska w wyborach większość. Druga – nie mniej, a może nawet bardziej ważna – to poszanowanie przez rządzącą większość praw mniejszości. Bractwo Muzułmańskie uznaje tylko pierwszą zasadę. Egipscy islamiści chcą wygrać wybory (choćby tylko 51 procentową większością) by następnie wprowadzić prawo szariatu, zdelegalizować ugrupowania nieislamskie i świeckie, ograniczyć prawa kobiet – jednym słowem wprowadzić w życie ustrój, który znamy z Iranu – tyle, że w wersji nie szyickiej a sunnickiej”.
Na razie, po niespełna 5 miesiącach rządów, Mursi zrobił istotny krok w kierunku wprowadzenia w Egipcie wyznawanych przez siebie i islamistów zasad rządzenia. 22 listopada wydał dekret, zgodnie z którym do czasu opracowania nowej konstytucji, żaden inny organ władzy – w tym także Sąd Najwyższy – nie może ograniczać jego decyzji (zatem również nie może kwestionować wydanego dekretu). Kolejny dekret brzmi jeszcze groźniej, bo głosi, że prezydent ma prawo do „podejmowania decyzji, które chroniłyby rewolucję".
Dekrety prezydenta Mursiego potępiła Najwyższa Rada Prawna, egipski laureat pokojowej Nagrody Nobla Mohamed ElBaradei wezwał prezydenta do ich anulowania, a na ulicach Kairu trwają protesty opozycji. A co będzie jeśli okaże się, że jedynie armia będzie zdolna przywołać do porządku wybranego demokratycznie, ale nie przestrzegającego demokratycznych standardów prezydenta Mursiego?