Poseł John Godson miał pełne prawo powiedzieć, że homoseksualizm jest grzechem. Bo w optyce chrześcijańskiej to grzech, podobnie zresztą jak heteroseksualny seks pozamałżeński lub niechodzenie na mszę w niedzielę. Przypomnienie, co z punktu widzenia Pisma Świętego jest grzechem nikogo nie obraża. Problem pojawia się, gdy na takiej podstawie chcemy budować system prawa. A ku temu zdaje się zmierzać poseł Godson.

REKLAMA
Poseł John Godson pewnie nie zdaje sobie sprawy po jak cienkim stąpa lodzie. Są przecież kraje, gdzie opisane w świętych księgach grzechy są podstawą prawnych zakazów, których przekroczenie naraża nas na najdalej idące sankcje, z utratą życia włącznie. Oczywiście nie podejrzewam posła Godsona, że chciałby wprowadzić w Polsce karę chłosty za cudzołóstwo, ale takie jak powyżej nadużycie dobrze pokazuje, do jakich absurdów może dojść, gdy w dyskusji prawnoustrojowej używamy argumentów odnoszących się do wyznawanej przez nas religii.
Pastor John Godson ma prawo nawoływania grzesznych, by zeszli z drogi grzechu. Ale jako poseł ma obowiązek tworzyć prawo dla wszystkich – także dla tych, którzy kierują się innym systemem wartości i chcą układać swoje życie inaczej niż on sam.